Z Dziejów wywiadu Armii Krajowej

Paweł Maria LIsiewicz, zeszyt 35
  1. Uwagi o metodach działania

Wywiad w okupowanej Polsce od początku swego działania był przedmiotem szczególnego zainteresowania zachodnich sojuszników. Jerzy Janusz Terej tak to ocenił: „Dla francuskiego i brytyjskiego dowództwa, w świetle znanych dziś zamierzeń wojennych przewidywanych na pierwsze miesiące 1940 r., był to bodaj jedyny efekt pracy polskiej konspiracji zbrojnej, na który istotnie oczekiwali”. Konspiracja nie była bowiem wówczas jeszcze dostatecznie rozbudowana. W tzw.”Instrukcji 2 dla ob. Rakonia” z 16 stycznia 1940 r. gen. Kazimierz Sosnkowski, zapowiadając opracowanie podstaw ogólnego planu działania na terenie kraju, na pierwszym miejscu wymienia wywiad, który powinien przede wszystkim zbierać, sprawdzać, systematyzować i przekazywać wiadomości dowództwu.

W ślad za tym nadeszły z Paryża wytyczne Komendy Głównej ZWZ z 31 stycznia 1940 r. (l.dz. 1134/tjn) dla organizacji służby wywiadowczej kraju. Zawierały one zasady pracy, zakres działań merytorycznych oraz tzw. kwestionariusze pytań, dotyczące zagadnień interesujących Paryż1). Do kraju dokument ten dotarł 11 marca 1940 r. pocztą kurierską; stanowił pierwszą próbę dyrektywnego ujęcia całości problemu, gdyż do tego czasu przychodziły z Paryża zadania doraźne.

Wywiad ZWZ, a następnie AK pracował dla potrzeb swoich dowódców oraz na potrzeby aliantów. Potrzeby te były precyzowane w bieżąco stawianych zadaniach przez Sztab Główny Naczelnego Wodza. Wywiad dla własnych potrzeb obejmował zbieranie danych o rozmieszczeniu sił niemieckich w okupowanym kraju, niezbędnych dla Komendanta Głównego AK oraz komendantów Okręgów przy podejmowaniu decyzji o walce bieżącej i przygotowaniu powstania powszechnego.

Oddziały „dwójki” sztabów Okręgów organizowały penetrację:

  • garnizonów wojskowych i policyjnych, lotnisk, magazynów i innych obiektów wojskowych oraz szpitali,
  • zakładów przemysłowych, zwłaszcza przemysłu zbrojeniowego,
  • sieci komunikacyjnej, tj. kolejowej, drogowej, śródlądowej wraz z portami morskimi.

Potrzeby Sztabu Naczelnego Wodza rozszerzały zainteresowania wywiadu na kraje sąsiadujące z Polską, a więc Rzeszę i ZSRR, zaś po agresji niemieckiej – na tereny niemieckie okupowane przez Niemcy.

Z punktu widzenia tych potrzeb ogólne zadania dla wywiadu w kraju zostały sprecyzowane następująco:

  • wszelkie informacje wojskowe o przeciwniku, tj. o wojskach lądowych i lotniczych w tym również na tyłach frontu wschodniego, –    działalność wywiadowcza we wszystkich dziedzinach gospodarczych na terenie Polski i Rzeszy,
  • rozpoznanie skutków bombardowań prowadzonych przez zachodnich aliantów,
  • penetracja portów bałtyckich i portów Morza Północnego, a przede wszystkim baz Kriegsmarine,
  • wywiad polityczny poprzez sondaż nastrojów w armii i w społeczeństwie niemieckim.

W okresie minionej wojny Polska stanowiła najważniejszy pomost transportowy pomiędzy Niemcami a Związkiem Radzieckim. Przebiegały tędy wszystkie główne szlaki komunikacyjne na front wschodni, w tym dziewięć magistrali kolejowych. Oblicza się, że koleją przeszło 75-80 procent zaopatrzenia frontu, a liczba transportów kolejowych sięgała nawet 500 na dobę. Istnieje dość powszechne przekonanie, że kontrola przez wywiad AK linii kolejowych była prowadzona wyłącznie na rzecz Związku Radzieckiego i tylko dla niego miała znaczenie. Oczywiście, że bieżąca obserwacja dofrontowych i odfrontowych transportów niemieckich miała dla Rosjan ogromne znaczenie, ale również była ważna dla aliantów zachodnich, zwłaszcza kiedy front zachodni wkroczył na kontynent europejski. Idące przez Polskę transporty kolejowe były zawsze wiernym odbiciem określonych zamierzeń niemieckich i pozwalały na wyciągnięcie – często daleko idących – wniosków natury wojskowej. Wnioski takie można było wyciągnąć, odpowiadając na następujące pytania:

  • Czy na front wschodni przerzuca się nowe doborowe jednostki, a tym samym uszczupla siły na froncie zachodnim ?
  • Jaki sprzęt jest dostarczany na wschód: nowy czy używany ?
  • Czy stany osobowe składają się z roczników młodych czy starszych ?
  • Co przewożą pociągi odfrontowe ? Czy sprzęt i ludzie reprezentują siłę, która będzie mogła zostać szybko użyta na zachodzie, czy też są to rozbite jednostki, które wymagają znacznego uzupełnienia, przeformowania i długo będą wyrównywać straty ?
  • Czy kierunek i liczba przerzucanych sił świadczy o tym, że Niemcy chcą podjąć działania zaczepne na okreslonym odcinku frontu wschodniego, a może zostali zmuszeni do redukcji sił na froncie wschodnim z braku dostatecznych odwodów na zachodzie ?

Obserwacje transportów pozwalały z reguły trafnie odpowiedzieć na te i inne pytania. Wymagało to jednak spełnienia dwóch warunków: obserwacja musiała być ciągła i kompleksowa. Całodobową obserwację na węzłach i stacjach zapewniała nieprzerwana praca służby kolejowej. O kompletności informacji decydowała gęstość rozmieszczenia placówek i posterunków obserwacyjnych, a także analizy i zestawienia danych w centralach ewidencyjnych oddziałów „dwójki” sztabów okręgowych, jak też w centrali ewidencyjnej Oddziału II Komendy Głównej.

Wykorzystując doświadczenia z okresu rozpoznania koncentracji niemieckiej przeciwko ZSRR, wywiad centralny ZWZ-AK począł dublować pracę siatek Okręgów i obszarów, instalując własne placówki obserwacyjne na takich głównych stacjach węzłowych jak: Łódź, Warszawa, węzeł Górnośląski, Kraków, Lublin, Lwów, Grodno. Obliczam, że ogółem na obszarze Polski (w granicach do 1939 r.) działało co najmniej kilkadziesiąt takich placówek, a także w każdym Okręgu po kilkanaście posterunków obserwacyjno-meldunkowych należących do sieci lokalnej.

Polscy kolejarze pracowali w wywiadzie ZWZ-AK systematycznie i bardzo dokładnie. Trzeba pamiętać, że oprócz pracy wywiadowczej spadał na nich także znaczny ciężar utrzymywania łączności konspiracyjnej między okręgami oraz z terenami poza granicą GG. Zajmowali się przerzutem ludzi, poczty, a nawet większych przesyłek broni czy materiałów potrzebnych do bieżącej walki. O wysokim poziomie dyscypliny kolejarzy i o ich rozważnym działaniu świadczy fakt, że w związku z wywiadem oraz zadaniami łączności konspiracyjnej mieli najmniej wpadek. Dynamizm pracy wywiadowczej w kolejnictwie dokumentują liczby, jakie zaprezentował swego czasu Andrzej Chmielarz na sesji popularno-naukowej w 1981 r. poświęconej udziałowi kolejarzy w walce z okupantem. W wygłoszonym wówczas referacie podał, że tylko w ciągu czterech pierwszych miesięcy 1944 r. uchwycono w sieci wywiadu kolejowego 21 434 transporty wojskowe2).

Zastanawiające jest to, że w literaturze ten olbrzymi wkład polskich kolejarzy jest raczej przemilczany. Zapewne dlatego, że był mniej frapujący aniżeli bitwa o szyny toczona przez dywersję AK, obfitująca w barwne epizody przygodowe. Ponadto kolejarze działali w różnych, często rozdrobnionych, siatkach organizacyjnych. Na wspomnianej sesji Andrzej Chmielarz wyraził pogląd, jakoby wywiad przynosił większe korzyści aniżeli dywersja i sabotaż na szynach, co także pokrywa się z oceną SOE. I aczkolwiek trudno mi się z tym zgodzić, gdyż działania te nie dają się porównać, tym niemniej zasługą tego autora jest, że uwypuklił tę „bezbarwną” działalność, będącą w swojej istocie wyeksponowanym kierunkiem polskiego wywiadu.

W podobny sposób wywiad ZWZ-AK prowadził stałą obserwację transportu szosowego. Były to działania bardziej utrudnione i dekonspirujące, gdyż zmuszały do wystawiania ruchomych ulicznych posterunków obserwacyjnych w określonych punktach dróg przelotowych. Dlatego najczęściej korzystano z usług WISS3), który obsługiwali przeważnie najmłodsi harcerze z kręgu „Zawiszy”. Było to podyktowane względami bezpieczeństwa.

Po prostu trzynastolatek w krótkich porciętach, pętający się – do następnej zmiany – przez dwie godziny po ulicy, nie wzbudzał podejrzeń. W najbardziej newralgicznych punktach dróg przelotowych organizowano nawet lokale, z których prowadzono całodobową obserwację. Okazało się, że właśnie nocą można było zauważyć największe kolumny samochodów.

Od czasu dyrektywy paryskiej ze stycznia 1940 r. wywiad podziemny coraz bardziej nabierał cech profesjonalnych. Poważne osiągnięcia notuje Oddział II Okręgu Kielce. Jego siatka, jako pierwsza, wpadła jesienią 1940 r. na ślad przygotowań niemieckich do działań w Afryce. Była to typowo mozaikowa praca rozpoznania agenturalnego, którą kierował kpt. Mieczysław Drewicz ps. „Urban”. Oto jej etapy:

  • Wczesną jesienią do Kielc przybywa grupa niemieckich lekarzy wojskowych.
  • Równocześnie agentura sygnalizuje, że miejscowy szpital otrzymał znaczną liczbę szczepionek przeciw chorobom tropikalnym.
  • Dalsze meldunki podają, że do szpitala zgłaszają się niewielkie grupy żołnierzy Wehrmachtu, którym wstrzykuje się te szczepionki.
  • Z kolei teren donosi o przeprowadzaniu ćwiczeń przez jednostki pancerne w rejonie Włoszczowej-Szydłowca. Działania ćwiczebne przesuwają się w kierunku południowo-zachodnim. A więc w rejon Błędowa ! Pustynia Błędowskla, europejskie curiosum przyrodnicze ! Warunki tak dalece zbliżone do pustyń afrykańskich, że nawet występuje fatamorgana. Wozy bojowe pomalowane na kolor piasku.
  • Z mozaiki różnych informacji poczyna się krystalizować obraz przyszłych zamierzeń niemieckich. Reszty dopełniły kolejowe posterunki obserwacyjno-meldunkowe. W styczniu 1941 r. Kielce i Częstochowa meldują, że odeszły transporty wojskowe do Genui, a dalsza trasa prowadzi na Sycylię.

Zanim więc Korpus Afrykański wylądował na afrykańskim lądzie, wiedziano o tym w Kielcach, a tym samym wiedział o tym Londyn.

Na przełomie 1942 i 1943 r. wywiad AK miał już trwale wypracowane metody rozpoznania, często oparte na bardzo prostych informacjach bezpośrednich. Na przykład ilość wypiekanego chleba lub nawet ilość pobranego zapasu mąki pozwalała obliczyć liczebność jednostki, jeżeli znana była dzienna norma chleba przypadająca na żołnierza. Podobnie cenne wnioski można było wyciągnąć z danych o produkcji masarni, czy też ilości bielizny żołnierskiej odsyłanej do pralni.

Wszystkie ogniwa wywiadu specjalizowały się w ustalaniu godeł i znaków rozpoznawczych malowanych na pojazdach poszczególnych dywizji niemieckich. Jeżeli więc „Piwonia” (Komenda Obwodu Puławy) zameldowała, że do twierdzy dęblińskiej przybył pułk Feldpost 09 642, który miał na samochodach wizerunek żółtego lwa, to dywizje, do których on należał, identyfikowano za pomocą tego godła. W ten sposób – nawet nie znając numeru dywizji – można ją było łatwo rozpoznać jako np. dywizję „białego gołębia”, „czerwonej podkowy” czy „czarnej błyskawicy”.

Płk Bohdan Zieliński „Tytus” stwierdza, że wywiad centralny AK w 1943 r. miał dzięki temu zarówno dane o całości sił Wehrmachtu, jak też o dyslokacji tych sił na wszystkich frontach. Ponadto znaki na samolotach wojskowych pozwalały nie tylko identyfikować ich przynależność do określonych jednostek Luftwaffe, ale także z liter i cyfr Anglicy wyciągali wnioski, dotyczące wielkości niemieckiej produkcji lotniczej.

Wywiad AK starał się przechwytywać oryginalne dokumenty niemieckie. Podstawową metodę stanowiło opróżnianie w sztabach i instytucjach wojskowych koszy na śmiecie, zabieranie brulionów, notatek, podartych skrawków korespondencji. Jednak te działania miały wartość tylko wówczas, gdy przeciwnik nie zorientował się w utracie dokumentu.

Czasami w ręce wywiadu trafiały dokumenty w sposób nie zamierzony. Po prostu decydował łut szczęścia i dobry węch wywiadowcy. Zimą 1945 r. por. Aleksander Kunicki „Rayski” i Franciszek Jędrzejczak przechwycili w siedzibie krakowskiego Kommandeur der Sicherheitspolizei und des Sicherheits Dienst, tj. w Urzędzie Komendanta Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa, dwa cenne dokumenty (No IV 1 b – 2 – 398/44 g oraz IV 1 b – 398/44 g – Koe) komendanta Sicherheitspolizei (Sipo), tj. Policji Bezpieczeństwa w Katowicach, Thuemmlera, dotyczące organizacji AK z uwzględnieniem Okręgu Śląsk i sprawy aresztowania gen. Rostworowskiego „Odry”. Opracował je w katowickim gestapo SS-Untersturmfuehrer Gustaw Koenig. Na skutek ofensywy radzieckiej w styczniu 1945 r. operacyjne wykorzystanie tego dokumentu stało się bezprzedmiotowe, ale pozostała jego wartość historyczna.

Również w bardzo prosty i w zasadzie nie przewidziany sposób latem 1944 r. udało mi się zdobyć cenną wówczas mapę sztabową Truppenuebungsplatz (poligon) Neuhammer w skali 1:25 000 z zasobów Oddziału III pułku artylerii w Świdnicy. Trzeba tu wyjaśnić, że chodziło o poligon wojskowy w rejonie Świetoszowa k. Legnicy, gdzie w latach wojny szkolono grupy dywersyjno-szpiegowskie przerzucane na teren ZSRR. Tam również przygotowywano wiosną 1941 r. do działań dywersyjnych w Związku Radzieckim, pod auspicjami Abwehry, ukraińskie bataliony „Nachtigal” i „Roland”.

W maju 1944 r. przebywałem na „wakacjach” w Jaworowie między Rawą Ruską a Lwowem. Miałem całkowicie prozaiczne zajęcie – pasanie dwóch krów. Z tym, że krowy nie były zwyczajne, bowiem stanowiły własność, skądinąd sympatycznego i dobrodusznego Bawarczyka, Schultza, w cywilu buchaltera, a obecnie Oberleutnanta Wehrmachtu, kasjera w obozie dla jeńców radzieckich. Zadanie, jakie otrzymałem, brzmiało: Prowadzić stałą obserwację obozu. Obóz jest w likwidacji, ustalić, czy i gdzie wywozi się jeńców, czy werbuje się tam ochotników do tzw. Osttruppen, tj. oddziałów rekrutujących się spośród byłych jeńców radzieckich. Zadanie było o tyle proste, że – jako pastuch tak ważnych krów –byłem chyba jedynym mającym przywilej karmienia ich bujną, soczystą trawą przy samych obozowych drutach, w miejscu, które dla każdego śmiertelnika było ściśle zakazane. Za jego przekroczenie strzelano bez ostrzeżenia. Przeszło miesiąc tkwiłem pod obozem po dwanaście godzin na dobę, z krótką przerwą na południowy posiłek i dojenie krów przez zatrudnioną u Schultza Ukrainkę. Po krótkim czasie znałem geometrię obozu, rozmieszczenie posterunków oraz całe obozowe życie chyba lepiej niż pełniący tam służbę Niemcy.

W połowie czerwca Schultz pożegnał Jaworów. Dostał przeniesienie do Warszawy. Wracałem wraz z nim do Lwowa. Kiedy pomagałem mu pakować rzeczy, zauważyłem właśnie tę wspomnianą wyżej mapę świdnickiego obozu. Nazwa „Neuhammer” od razu przyciągnęła moją uwagę, gdyż wiedziałem, co się za nią kryje. Wiedziałem także, że mapa ta nie może odjechać z Oberleutnantem. Ale okazja nadarzyła się dopiero we Lwowie, gdzie Schultz zatrzymał się u Anastazji Olejarnik przy ul. Mochnackiego, która wraz z nim opuszczała „zagrożone” przez bolszewików miasto. Obserwowałem Schultza. Mapę wraz z innymi dokumentami włożył do pękatej skórzanej teczki. Kiedy w dzień wyjazdu do Warszawy samochód stał zaparkowany pod domem, korzystając z nieuwagi kierowcy zajętego rozmową z dozorcą, obszedłem wóz i z drugiej strony sięgnąłem ręką pod plandekę. Na otwarcie teczki i wyciągniecie mapy wystarczył moment. Nie zauważony przez nikogo wsadziłem mapę pod koszulę. Następnego dnia na punkcie kontrolnym w sklepie galanteryjnym Leona Sztychno przekazałem cenną zdobycz pchor. Świeczkowskiemu. Mapa ta wywołała sensację w lwowskiej ekspozyturze wywiadowczej. Wyciągnięto wniosek, że pozostaje w jakimś związku z sygnałem o próbie werbunku jeńców radzieckich  w jaworowskim obozie do służby niemieckiej. Ale też zaraz powstały obiekcje. Świeczkowski, po wysłuchaniu dokładnego meldunku o sposobie jej zdobycia doszedł do wniosku, że może to spowodować wsypę. Mapę sfotografowano, zaś oryginał kazano mi podrzucić do opuszczonego mieszkania Olejarnik, w którym jeszcze znajdowały się jej rzeczy. W ciągu najbliższych dni nie było ku temu okazji. Później, nie było już takiej potrzeby, bowiem pod Lwów począł się zbliżać front. Nie sądzę, aby nawet pedantyczny Oberleutnant Schultz komukolwiek meldował o stracie mapy.

  1. Kontrwywiad niemiecki

Termin „kontrwywiad” został tutaj użyty umownie w celu określenia tych sił i środków hitlerowskiego aparatu bezpieczeństwa, jakie zmobilizowano do walki z polskim ruchem oporu, a przede wszystkim z jego wywiadem. Z wywiadem ZWZ i AK walczyły trzy piony hitlerowskiego aparatu:

  • Gestapo – Geheime Staats Polizei (Tajna Policja Polityczna),
  • Abwehrdienst (Wojskowa Służba Wywiadu),
  • Sicherheitsdienst (Służba Bezpieczeństwa).

Wszystkie te służby miały placówki terenowe (Aussenstelle) i wydziały (kierownictwa) w poszczególnych dystryktach Generalnego Gubernatorstwa (GG).

Oprócz tego w dystryktach GG istniały urzędy dowódców SS i policji, którzy dysponowali sztabem składającym się z 6 oddziałów lub zarządów. Urząd dowódcy SS i policji miał  w dużej mierze charakter organu administracji policyjnej. Zajmował się sprawami gospodarczymi, obozami pracy, polityką rasową i przesiedleńczą. Policyjno-operacyjne znaczenie miał natomiast oddział „Ic” wywiadu. Podporządkowanie było podwójne, gdyż komendant Sicherheitspolizei (Sipo) i SD, będąc nominalnie podporządkowany na swym terenie dowódcy SS i policji, faktycznie operacyjnie podlegał Głównemu Urzędowi Bezpieczeństwa (RSHA), skąd otrzymywał bezpośrednie dyrektywy i który nadzorował prowadzone sprawy.

Dążąc do usprawnienia metod walki z podziemiem, szef gestapo w RSHA Mueller rozkazem z 20 kwietnia 1941 r. powołał dla poszczególnych okupowanych krajów referaty wiodące o charakterze koordynacyjnym (Fuehrungsreferate). W GG taki referat powstał przy wyższym dowódcy SS i policji w Krakowie. Dalsze posunięcia organizacyjne zmierzały do wzmocnienia roli operacyjnej dowódców SS i policji w dystryktach. Z końcem 1943 r. komendanci Sipo i SD zostali równocześnie szefami oddziałów wywiadowczych „Ic” w sztabach dowódców SS i policji, a ponadto w urzędach KdS i SD utworzono  w gestapo oddziały „IV b” (nie należy mylić z referatem IVb, który w gestapo zajmował się m.in. sprawami żydowskimi), które były centralami ewidencji i analizy materiałów dotyczących walki z ruchem oporu. Oddziały te były jednocześnie organami sztabowymi dowódcy SS i policji, kierowanymi wraz z oddziałami „Ic” przez komendanta Sipo i SD.

Walka z wywiadem ZWZ i AK była prowadzona w referatach gestapo: Polnische Wiederstandbewegung i Erforschung-Abwehr. Ważną rolę odgrywał także referat „N” (Nachrichten), zwany też GND (Gegner Nachrichten Dienst), kierujący siatką agenturalną gestapo i nasłuchu radiowego (radiopelengacji). W siatce agenturalnej występowały cztery kategorie tajnych współpracowników:

  • Vertrauens Mann (V-Mann) był to agent, który stanowił podstawowy element operacyjny zbierał informacje i wykonywał zlecone zadania.
  • Vertrauens Person (V-Person) był odpowiednikiem rezydentów; wykonywał zadania agentów oraz równocześnie kierował i koordynował prace kilku przydzielonych agentów, działających na danym terenie w określonym środowisku lub sprawie.
  • Gewaehrs Person (G-Person) wykonywał zadania zbliżone do zadań informatorów. Były to zaufane osoby gestapo, którym – z racji zatrudnienia w różnych instytucjach – poruczano 1) tajne czuwanie nad działalnością tych instytucji oraz ich pracowników. Crankshaw4) o szefie gestapo Muellerze tak pisał: „Aby usprawnić ogólny nadzór i system represji, zorganizował on niezwykle gęstą sieć inwigilacji. Tak więc dozorca bloku mieszkalnego musiał donosić o zachowaniu się każdego mieszkańca. Komendant bloku był z reguły na usługach gestapo. Wśród każdej grupy roboczej gestapo miało swego człowieka….”
  • Auskunft Person (A-Person) był to informator dosyć luźno powiązany z gestapo., rekrutujący się spośród osób udzielających jednorazowo bądź wielokrotnie wiadomości interesujących gestapo. Nie zlecano mu w zasadzie zadań operacyjnych. Prawdopodobnie zaliczenie kandydata w poczet „A-Person” następowało po kilkakrotnym udzielaniu informacji lub gdy istniała perspektywa, że dana osoba będzie stanowiła stałe źródło informacyjne.

Formy pozyskiwania agentów były różne, pozyskiwano ich zarówno dobrowolnie, jak  i przymusowo. Najczęściej stosowaną metodą był szantaż, zwłaszcza w stosunku do aresztowanych członków podziemia, których – jeżeli udało się „przenicować” wypuszczano na wolność i w ten sposób infiltrowano określone środowisko podziemia. W walce z wywiadem ZWZ i AK metoda „przenicowania” odegrała zasadniczą rolę w sukcesach gestapo. Sporo wysiłku kosztowało oskarżycieli, aby Trybunał Norymberski uznał SD za organizację przestępczą. Służba Bezpieczeństwa – Sicherheitsdienst des Reichsfuehrers SS była organizacją partyjną, mimo że od 27 września 1939 r. weszła w skład RSHA jako III Auslands Deutsches Legensgebiete i VI Auslands Nachrichtendienst (Zagraniczna Służba Informacyjna) oraz mimo że w 1944 r. u schyłku III Rzeszy, po zamordowaniu Canarisa, wchłonęła Abwehrdienst. W terenie KdS i SD wchodziła organizacyjnie w skład wydziału III tych urzędów. Jej zadaniem była penetracja wszelkich dziedzin stosunków społecznych dla oceny nastrojów ludności, stosunku społeczeństwa do działalności władz hitlerowskich, informowania partii i policji bezpieczeństwa o sytuacji wewnętrznej kraju, a także prowadzenia wywiadu w samym aparacie policyjnym.

Do pracy w SD wybierano elitę spośród elity SS. Gros stanowili ludzie z wyższym wykształceniem – prawnicy, ekonomiści, historycy, socjolodzy. Nic więc dziwnego, że ci szacowni panowie z cenzusami naukowymi wyraźnie kontrastowali na norymberskiej sali rozpraw z ich dość prymitywnymi kumplami z gestapo. „Oni nie mieli z tym nic wspólnego, zajmowali się tylko wywiadem”. Rzeczywiście, SD pracowało wyłącznie za pomocą agentury zorganizowanej w sposób analogiczny do opisanego wyżej. Siatka agenturalna prowadziła nieustanną mozaikową penetrację wszelkich działań. Szeroki i różnorodny był wachlarz informacji: od rejestrowania indywidualnych wypowiedzi czy zachowań respondentów aż do obszernych sondaży opinii publicznych.

Rolę SD w zbrodniczym funkcjonowaniu aparatu państwowego brutalnej dyktatury określa przede wszystkim jej stosunek do pozostałych ogniw tego aparatu. Wybitny znawca przedmiotu Crankshaw powiada, że „…aparat SD stał się teoretycznie aparatem wywiadu gestapo”, tworząc z nim nierozłączność całość. W moim przekonaniu jest to zbyt daleko idące uproszczenie. Funkcja SD nie polegała wyłącznie na dostarczaniu materiałów dla gestapo. Była natomiast służbą wywiadowczą Reichsfuehrera SS, a spoiwo łączące ją z gestapo stanowiła organizacja SS.

Gestapo miało własny wywiad i kontrwywiad. Istniała natomiast zbieżność celów i rzeczowego zakresu zadań SD i gestapo. Zarówno jeden, jak i drugi aparat, służyły podtrzymaniu politycznego reżimu III Rzeszy oraz ekspansji państwa hitlerowskiego na zewnątrz, ale ich role były podzielone. Gestapo stanowiło egzekutywę Reichsfuehrera SS, koncentrowało się na indywidualnych, konkretnych sprawach, a wywiad gestapo działał w zasięgu taktycznym. SD działało strategicznie, gromadząc materiał informacyjny i analizując go we własnym biurze studiów. Na tej podstawie przygotowywało prognozy i wnioski dla działań wykonawczych we wszystkich ogniwach egzekutywy policyjnej, innych organach państwowych i aparacie partyjnym. Dlatego w walce między wywiadem Polski podziemnej a Niemcami pozornie nie natrafia się na ślad SD, gdy w istocie ludzie z tej organizacji kryli się za każdą niemal brudną robotą gestapo. Działali zza biurka, cicho, bez reklamy, stanowiąc mózg różnych policyjnych akcji.

W interesującym nas okresie, na który przypada wyraźna aktywność i skuteczność niemieckiego aparatu bezpieczeństwa w walce z podziemnym wywiadem, to jest na przełomie 1942 i 1943 r., komendantem Sipo i SD w Warszawie był od 12 września 1942 r. SS-Sturmbahnfuehrer dr Ludwik Hahn. Przed wojną był szefem gestapo w Weimarze,   w 1939 r. dowódcą Eisenatzcommando nr I,  i później komendantem Sipo i SD w Krakowie. W warszawskim gestapo wydziałem IV KdS i SD kierował Walter Stamm. Jego zastępcą był SS Hauptsturmfuehrer Paul Werner. Do grupy zwalczającej wywiad AK należał również SS Hauptsturmfuehrer Alfred Spilker, kierownik referatu „IV N“ Wolfgang Birkner oraz SS Untersturmfuehrer Erich Merten. Szefem SD był dr Ernst Kah, po nim zaś  dr Siegmund Buchberger.

W Krakowie komendantami Sipo i SD dystryktu po Hahnie zostali kolejno: dr Grosskopf, dr Batz i R. Bilfinger. W Radomiu – SS Brigadefuehrer dr Herbert Boettcher,  SS Obersturmbahnfuehrer Joachim Illner, zaś wyróżniał się szczególnie przeniesiony  z Łodzi, SS-Hauptsturmfuehrer Paul Fuchs, kierownik referatu „N” w gestapo i pełnomocnik Sonderkommando „IV AS Warschau“.

We Lwowie – SS Obersturmbahnfuehrer Josef Witiska, w gestapo zaś walką z podziemiem ZWZ i AK zajmował się SS Hauptsturmfuehrer Erich Engels i Maurer przeniesiony  z KdS i SD w Warszawie. Szefem SD był m.in. SS Hauptsturmfuehrer Alfred Kolf. Był on absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego, który ukończył w 1936 r., następnie działał  w kierownictwie Jung Deutsche Partei na terenie Katowic i Bielska. Do Lwowa przybył  w lipcu 1941 r. jako zastępca dowódcy Einsatzkommando 4a.

W Białymstoku – SS Sturmbahnfuehrer dr. Wilhelm Altenloch, następnie SS Obersturmbahnfuehrer dr Herbert Zimmermann. W referacie gestapo – Polnische Wiederstandsbewegung pracowali: SS Hauptsturmfuehrer Waldemar Macholl – kierownik, SS Sturmscharfuehrer Karl Fischer, SS Oberscharfuehrer Alfons Goldammer, SS Oberscharfuehrer Lemke i Herrendorf oraz SS Sturmscharfuehrer Sebert. Szefem SD był SS Hauptsturmfuehrer Haussmann.

W Poznaniu – SS Standartenfuehrer Ernst Damzog, inspektor Sipo i SD, w Bydgoszczy – SS Hauptsturmfuehrer Horst Eichler, szef Stapostelle. W Lublinie – Mueller, w Łodzi – szef Stapostelle SS Obersturmfuehrer dr Otto Bradfisch, zaś zwalczaniem polskiego podziemia zajmował się m.in. SS Hauptsturmfuehrer dr Herman Pueschel. W Katowicach – SS Sturmbahnfuehrer dr Rudolf Mildner , a po nim SS Sturmbahnfuehrer Johannes Thuemmler. Sprawami ruchu oporu zajmowali się w gestapo: SS Sturmbahnfuehrer Alfred Woltersdorf (kierownik IV wydziału gestapo), SS Hauptsturmfuehrer Fritz Stolz, SS Obersturmfuehrer Koch, SS Hauptsturmfuehrer Paul Bauch, SS Obersturmfuehrer Gustav Koenig.

Zwierzchnikiem aparatu bezpieczeństwa w GG był wyższy dowódca SS i policji „Ost“, pełniący jednocześnie funkcję sekretarza stanu do spraw bezpieczeństwa w rządzie GG, zaś od 7 maja 1942 r. także funkcję drugiego zastępcy generalnego gubernatora. Wyższymi dowódcami byli: od października 1939 r. do 19 listopada 1943 r. SS Obergruppenfuehrer Friedrich Krueger, a następnie do końca okupacji SS Obergruppenfuehrer Wilhelm Koppe, który poprzednio piastował takie samo stanowisko w Kraju Warty. Dowódcami Sipo i SD w GG byli kolejno generałowie SS: Bruno Streckenbach, Karl Eberhard Schoengarth, dr Walter Bierkampf. W dystryktach nominalnymi zwierzchnikami policji byli dowódcy SS i policji. Spośród nich do najbardziej krwawych trzeba zaliczyć generałów SS: Juergensa Stroopa i Franza Kutscherę w Warszawie, Fritza Katzmanna w Radomiu, Lwowie i Gdańsku, Odilo Globocnika w Lublinie, Juliana Schernera w Krakowie, Teobalda Thiera w Krakowie i Lwowie, Wernera Fromma w Białymstoku.

Abwehrdienst to niemiecka wojskowa służba wywiadowcza oraz kontrwywiadowcza, osadzona organizacyjnie jako departament III Oberkommando der Wehrmacht (OKW), na którego czele od polowy 1944 r. stał adm. Wilhelm Canaris. Departament dzielił się na trzy wydziały: I – wywiad ofensywny (płk Pieckenbrock), II – sabotaż, dywersja, akcje specjalne (gen. Lahousen), III – kontrwywiad (płk Bentivegni). W sztabach grup armijnych, armii, korpusów, dywizji, sprawy wywiadu prowadził tzw. trzeci oficer sztabu – „Ic”, któremu podlegało zazwyczaj trzech oficerów Abwehry5).

Centralny ośrodek kierowniczy w GG stanowił Oddział Abwehry Dowództwa Wojsk  w GG z siedzibą w Spale6). Kierował nim ppłk Rudolf Friderici, który miał siedzibę  w Krakowie Poza tym istniały ekspozytury (Abwehrstelle) w Warszawie i we Lwowie. Krakowski Abwehr-Abteilung prowadził wojskowy i wojskowo-polityczny płytki wywiad agenturalny oraz dywersję i sabotaż na terenie Związku Radzieckiego, zaś kontrwywiad zajmował się szpiegostwem, zdradą, sabotażem, wrogą propagandą, cenzurą w sztabach, instytucjach i jednostkach Wehrmachtu na podległym terenie. Najważniejszą częścią zadań było rozpoznanie i zwalczanie polskiego wywiadu w sferze będącej domeną armii. Abwehr Abteilung był zorganizowany podobnie jak departament Abwehry, składał się  z trzech wydziałów: wywiadu agenturalnego, dywersji, sabotażu i kontrwywiadu.

Od 1 września 1942 r. nastąpiła reorganizacja dowództwa w Spale, które przekształcono  w Okręg Wojskowy GG – Wehrkreis Generalgouvernement (WKGG). W miesiąc później dotychczasowy dowódca gen. kawalerii von Gienanth został zastąpiony przez gen. piechoty Haenickego. Od 1 marca 1943 r. szefa sztabu ppłk. von Wedela zastapił gen.mjr Haseloff.

Oddział Abwehry stał się Abwehrleitstelle; kierownictwo przejął mjr Karl Wieser. Terenowe Abwehrstellen poczęły rozbudowywać placówki w ważniejszych miejscowościach na obszarze swego działania. W Warszawie było ich sześć. Na czele warszawskiej Abwehrstelle stał jeden z najbardziej doświadczonych oficerów niemieckiego wywiadu ppłk. Hans Horaczek – „Hofmann”. Był to krępy, niebieskooki blondyn, o przenikliwym spojrzeniu; służbę w wywiadzie rozpoczął w 1928 r. jako podporucznik, referent podgrupy I w Abwehrstelle Królewiec. W latach 1934-1937 był już kapitanem i kierownikiem podgrupy I. Jego życiową szansą stało się zwerbowanie do współpracy wydalonego z Wojska Polskiego mjr. Harasymowicza „Hapkego”. Horaczek został za to bardzo wysoko oceniony w Abwehrze, która jednak nie wiedziała, że – o ile Harasymowicz istotnie był zdrajcą – to jego posunięcia były skrycie inspirowane przez stronę polską. Grę tę prowadził as polskiego wywiadu mjr Żychoń, który dzięki Harasymowiczowi zdołał podsunąć Abwehrze swoich ludzi – dwóch oficerów, z których jeden, mjr „Markowski”, był oficerem Generalnego Inspektoratu Sił Zbrojnych (GISZ) i jedynym źródłem wywiadu niemieckiego w tej instytucji, drugi zaś, płk „Kowalewski”, odbywał ćwiczenia rezerwy w polskim dywizjonie pancernym. W istocie obaj „agenci” dostarczyli Horaczkowi materiały dezinformujące, za które Abwehra zapłaciła łącznie 145 tys. zł. Przecinając w końcu tę grę, kontrwywiad polski aresztował Harasymowicza w 1938 r. Procesu który był dla nas niewygodny, nie wytoczono, lecz zgodzono się na propozycję niemiecką i wymieniono tego „cennego” agenta aż na trzech polskich. Podczas okupacji Harasymowicz nadal współpracujący z Abwehrą, zadał wiele dotkliwych ciosów polskiemu podziemiu i ostatecznie został w 1944 r. zlikwidowany przez AK.

Najważniejszą operacyjną formacją kontrwywiadu wojskowego była Geheime Feld Polizei – Tajna Policja Polowa, stanowiąca organiczne połączenie wszystkich trzech pionów aparatu kontrwywiadowczego, tj. wojska, gestapo i SD. W interesującym nas zakresie do głównych zadań GFP, jako organów wykonawczych kontrwywiadu należało zwalczanie „nieprzyjacielskiego szpiegostwa) na obszarze operacyjnym formacji wojskowej, przy której została utworzona.

Najwyższymi zwierzchnikami GFP byli: Feldpolizeichef der Wehrmacht w OKW, Heeresfeldpolizeichef w dowództwie wojsk lądowych, Leitenderfeldpolizeidirektor przy sztabie grupy armijnej. Osobne zwierzchnictwo GFP sprawował Leiter der GFP-Ost na froncie wschodnim. Równocześnie istniało operacyjne podporządkowanie GFP terenowym placówkom Abwehrdienstu oraz szefowi wywiadu „Ic” formacji wojskowej. Podstawową jednostkę stanowiła GFP Gruppe, którą dowodził Feldpolizeikommissar. Składała się z 40-50 ludzi – pomocniczych urzędników policyjnych, oraz personelu technicznego, tj. tłumaczy, szoferów, sanitariuszy itp. Na rozległych obszarach GFP tworzyło stałe placówki – Aussenstellen.

Działalności polskiego podziemia od początku okupacji towarzyszyły liczne aresztowania. Działania w tym zakresie hitlerowski aparat bezpieczeństwa przeprowadzał w dwóch etapach. W początkowym okresie okupacji strona niemiecka nie prowadziła należycie skoordynowanych działań, nie dokonała rozpoznania polskiego podziemia, co zostało spowodowane słabością niemieckiej agentury. W Krakowie, Warszawie i Lublinie masowe aresztowania były dokonywane w dużym stopniu „na ślepo”. Podobnie było w Katowicach, gdzie jako jeden z pierwszych wpadł cały sztab tego okręgu ZWZ. Wśród aresztowanych znalazł się Karol Kornas. Jako szef sztabu został skazany i stracony, ale dopiero znacznie później i w dodatku przypadkowo gestapo dowiedziało się, że kierował on również wywiadem. Od drugiej połowy 1940 r. hitlerowski aparat bezpieczeństwa skoncentrował swoje działania w celu likwidacji sztabów okręgowych ZWZ i komendantów. Działania te charakteryzowała znacznie mniejsza przypadkowość. Jednym z pierwszych niemieckich sukcesów kontrwywiadowczych była likwidacja w Krakowie punktu przerzutów zagranicznych, zainstalowanego w biurze podróży spółki belgijskiej „Wagon Lts”. Dopiero pod koniec 1941 r. Niemcy zaczęli sobie uświadamiać, jak wielkie niebezpieczeństwo stanowił wywiad ZWZ.

Działania ofensywne hitlerowskiego kontrwywiadu przeciwko wywiadowi ZWZ i AK obejmowały trzy główne kierunki:

  • wprowadzenie agentury do wewnątrz systemu organizacyjnego wywiadu, zwłaszcza do jego komórek dyspozycyjnych,
  • rozpoznanie systemu łączności oraz aresztowanie osób na stanowiskach kierowniczych i wykorzystanie ich zeznań w celu ujawnienia dalszych ogniw organizacyjnych,
  • analizowanie dokumentów, tj. rozkazów, instrukcji, kluczy szyfrowych, meldunków, raportów, rozliczeń finansowych, ewidencji personalnej agentury itp.

Podstawą do operacji likwidacyjnych były więc – możliwie w najszerszym zakresie – wcześniejsze rozpracowania. To zadanie należało najpierw do służby referatów „IV N” gestapo. Zazwyczaj gestapo znacznie wcześniej wiedziało o działalności określonych ogniw podziemnego wywiadu dzięki wprowadzonym do nich agentom. Komórek nie likwidowano, lecz rozszerzano rozpoznanie i obserwowano dalszą działalność.

Założenia hitlerowskiego rozpoznania kontrwywiadowczego można określić jako rozpoznanie taktyczne, mające służyć zebraniu możliwie jak największej ilości materiału informacyjnego, który by ułatwił skuteczność przeprowadzania operacji likwidacyjnych. Ze strategicznego punktu widzenia Niemcy nie byli zainteresowani w szybkiej likwidacji rozpoznanych ogniw. Rozpoznanie polskiego wywiadu umożliwiało roztoczenie nad nim kontroli i paraliżowanie działań. Hitlerowski kontrwywiad zdawał sobie sprawę, że zlikwidowane ogniwo wywiadu ZWZ i AK zostanie wkrótce odbudowane w nowym składzie i warunkach organizacyjnych, co stwarzało dla okupanta większe niebezpieczeństwo niż działalność obserwowanych komórek.

Z analizy licznych spraw można wyciągnąć wniosek, że kontrwywiad hitlerowski podejmował operacje likwidacyjne, gdy:

  • wywiad bezpośrednio i poważnie zagrażał określonym interesom Rzeszy, zwłaszcza militarno-strategicznym,
  • miały miejsce przypadkowe wpadki, które mogły zaalarmować ośrodki kierownicze wywiadu, spowodować ucieczkę osób zagrożonych, zmianę znanych lokali konspiracyjnych, systemu łączności itp.

Poza operacjami likwidacyjnymi hitlerowski kontrwywiad podejmował starania, aby przy pomocy agentów nie tracić kontaktu z podziemiem i zapewnić sobie dalszą penetrację. Agenci niemieccy starali się dotrzeć kanałami konspiracji do jej najbardziej newralgicznych punktów, aby zniszczyć to, co jeszcze zostało zachowane lub co zdołano odbudować po ciosach.

Jest znamienne i wcale nieobojętne ze strategicznego punktu widzenia, że to właśnie Polacy narzucili Niemcom pole walki, a nie odwrotnie. Warszawa dawała stronie polskiej bardziej korzystne warunki działań, zarówno ze względu na wielkość aglomeracji, jak też centralne położenie oraz krzyżowanie się głównych nurtów polskiego życia społecznego pod okupacją. Niemcy zostali zmuszeni do rozproszenia kierownictwa walki przeciw podziemiu, co w pewnym stopniu zakłócało przedsięwzięcia hitlerowskiego aparatu policyjnego.

 Przypisy

1) Rząd Polski na uchodźctwie.
2)  A. Chmielarz: Komunikat na konferencji popularnonaukowej pt. „Kolejarze w walce z okupantem niemieckim”, WPH 1982, nr 1, s. 283.
3)  WISS – Wywiad – Informacja Szarych Szeregów
4) E. Crankshaw, autor książki pt. „Gestapo narzędzie tyranii”. Warszawa 1960.
5)  Oficerowie wywiadu wojskowego.
6)  W Spale stacjonował sztab Dowództwa Wojsk „Wschód”, który realizował plan „Barbarossa” napaści na ZSRR.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *