Major lot. J. S. Borowczyk-Forester – w drodze do wolności

zeszyt 40

Od Redakcji:
W numerze 38 „Zeszytów Kombatanckich” zamieszczony został artykuł o zatopieniu na Atlantyku statku „Empress of Canada”, na którym między innymi znajdowała się grupa polskich żołnierzy-ochotników udających na szkolenie lotnicze w Wielkiej Brytanii. Przez trzy dni łódź 
z rozbitkami na pełnym morzu nosiły fale Atlantyku, zanim nadeszła pomoc. Autor, Jan Stanisław Borowczyk-Forester, uczestnik tego zdarzenia, przysłał nam kolejny opis swoich przeżyć w okresie wojennym w latach 1939-1945. Jest w nim życiorys żołnierza patrioty walczącego na Bliskim Wschodzie, w Wielkiej Brytanii,a następnie – jak wielu innych Polaków – na emigracji.

 

Na lądzie i w powietrzu

Urodził się w Nowym Sączu 11 maja 1919 roku. Był średnim z trojga dzieci; dwie jego siostry i rodzice mieszkali w Nowym Sączu – ojciec, który był prawnikiem, prowadził znaną kancelarię adwokacką. 

Wczesne dzieciństwo i lata młodzieńcze spędza w Nowym Sączu, gdzie zdaje maturę typu klasycznego w roku 1937 w gimnazjum im. Jana Długosza. Następnie zostaje przyjęty do Szkoły Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim, którą kończy w czerwcu 1938 r. w stopniu plutonowego podchorążego. Służbę czynną odbywa w 16 Pomorskim Pułku Artylerii Lekkiej (PPAL) w Grudziądzu. Po jej ukończeniu we wrześniu 1938 r. rozpoczyna studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie; w czasie studiów pełnił funkcję instruktora w Legii Akademickiej. W maju 1939 r. zostaje powołany na ćwiczenia do swego pułku (16 PPAL) w Grudziądzu i w połowie sierpnia tegoż roku powraca do domu w stopniu ogniomistrza podchorążego. 

 

Czytaj dalej

Rozbicie więzienia w Końskich 5 czerwca 1944 r.

Edward Paszkiel „Pozew”, Zeszyt 21

Podobwód Skarżysko-Kam. „Morwa”
Okręg Radomsko- Kielecki

  Po dokonanym w Końskich zamachu na wysokiego dygnitarza hitlerowskiego mjr SS Fittinga, który dał się dobrze we znaki tutejszej ludności, sytuacja w mieście wyglądała niewesoło. Niemcy aresztowali zakładników i osadziwszy ich w więzieniu skazali na śmierć. Pogłoski o tym lotem błyskawicy przedostawały się na miasto, a zaraz potem przez łączników do oddziału leśnego AK, dowodzonego przez por. „Szarego" Antoniego Hedę.

  Ponieważ brakowało pomocniczego materiału minerskiego, jak zapalniki, lonty, spłonki, przeto na krótko przed akcją wysłano mnie jako łącznika do Skarżyska-Kamiennej w celu ich przywiezienia. Niezależnie od tego zastępca komendanta por. "Blady" wyjechał w towarzystwie „Kreta" i łączniczki „Jadzi" do Starachowic, skąd mieli dodatkowo przywieźć brakujące materiały. Metoda zaopatrywania się w kilku źródłach naraz dawała dobre rezultaty. Jeśli jedno zawiodło, to inne nie. W omawianym przypadku sprawa była szczególnie ważna ze względu na planowane odbicie więźniów i zakładników.

 

Czytaj dalej

Wspomnienia z „Chryzantemy”

Józef Rysiak „Mały", Zeszyt 21

Podobwód Chmielnik „Chryzantema"
Okręg Radomsko- Kielecki

Gdy w 1914 r. wybuchła I wojna światowa, ojciec mój Wincenty, ur. w 1895 r., jako poddany rosyjski powołany został do wojska i skierowany na front niemiecki. Tam został ranny i stracił wzrok. Przywieziony do szpitala, znalazł się pod opieką lekarza Polaka w stopniu pułkownika. Na koniec pobytu w szpitalu komisja lekarska orzekła u ojca całkowitą utratę wzroku, a on chciał wrócić do kraju, zobaczyć rodzinę, zobaczyć Polskę. Ze swoich pragnień zwierzył się polskiemu lekarzowi, który przeprowadził jeszcze jedną, tym razem udaną operację i przywrócił ojcu częściowo wzrok.

  Po wyjściu ze szpitala jako inwalida ojciec tułając się po różnych miastach Rosji doczekał się rewolucji. Wobec panującego tam wówczas bałaganu, katastrof kolejowych, mordowania kolejarzy i pasażerów, postanowił pieszo wracać do kraju – bez zapasu żywności, mapy i kompasu. Po 42 dniach marszu dotarł szczęśliwie do domu. Wkrótce się ożenił.

 

Czytaj dalej

Umarła wieś Stefanów

Kazimien Załęski „Bończa", Zeszyt 21

d-ca II bat. 25 pp Armii Krajowej
Okręg Radomsko- Kielecki

Któregoś dnia w końcu września 1997 r. wracałem ze Studziennej. Minąłem „krzyżówkę" w odległości 9 km na południe od Drzewicy. Na lewo od drogi widoczny był kompleks lasów puszczy Przysuskiej. Są to tereny dobrze mi znane i bliskie sercu. Minąłem Rozwady -Kamienną Wolę i zobaczyłem drogowskaz w lewo do Kurzacz. Nie namyślając się skręciłem na nienajlepszą drogę, a tuż za wsią w piaszczysty trakt w kierunku Przysuchy. Tu już musiałem uważać, aby się nie zgubić. Skręciłem w lewo, przejechałem ciek wodny i wjechałem na drogę brukowaną, jedyną pozostałość po nieistniejącej od pół wieku wsi Stefanów.

Czytaj dalej

rys. Maria Biała-Żwinis

PAMIĄTKA Z POLSKI

Jerzy Krauze „Gryf”, Zeszyt 21

Obwód Iłża „Konrad”
Podobwód Skarżysko-Kam.- „Morwa”

  Kończąca się zima i wiosna 1944 r. przyniosły sukcesy ofensywy sowieckiej, zmuszające armię niemiecką i sojusznicze pulki włoskie do wycofywania się na tereny polskie.

Szczególną paniką ogarnięte były wojska włoskie, tak więc, by nie szerzyć ogólnego defetyzmu, dowództwo niemieckie postanowiło wycofać je z frontu lub wymienić na nowe oddziały, dowiezione bezpośrednio z Włoch. Jednostki wycofywane, tak jak i nowe, kierowane na front przejeżdżały głównie przez stację kolejową w Skarżysku-Kamiennej będącą podczas wojny ważnym węzłem komunikacyjnym.

Czytaj dalej

Z „LUDWIKOWA” NA FRONT (EPIZOD DZIAŁALNOŚCI II ODDZIAŁU)

Jerzy Butwiłło "Bejot", Zeszyt 21

Obwód Kielce „Dworzyszcze”
Okręg Radomsko- Kielecki

  We wrześniu 1939 r. miałem rozpocząć naukę w czwartej klasie gimnazjum im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Przed wakacjami, na zakończenie roku szkolnego, nasz prefekt ks. Sikorski podczas mszy w kościołku św. Trójcy pożegnał się z uczniami mówiąc proroczo: „Boję się, moi kochani, że po wakacjach nie spotkamy się w tym samym gronie”….

Czytaj dalej

Szyfry

Henryk Myśliński „Mars”, Nie publikowane w ZK

Kryptografia jest siostrą bliźniaczą pisowni. Zawsze była obiektem pasjonujących naukowych dociekań. Podczas ostatniego tysiąclecia przeszła kilka znacznych zmian. W epoce renesansu powstało szereg teorii, wymyślono nowe systemy, między innymi kryptografię klasyczną, w której zapoczątkowano sposoby przenoszenia i podstawiania. Potrzeba rozpowszechnienia kryptografii wywołana została przez wynalazek radia, który obalił dotychczasowe zasady przekazywania sekretów. Doświadczenia I wojny światowej, już w pierwszym okresie wymusiły konieczność stosowania na znaczną skalę kryptografii przez strony konfliktu. Z pomocą wybitnych matematyków udoskonalono początkowo proste systemy w bardziej skomplikowane i tym bardziej trudne do rozszyfrowania. Na kilka lat przed wybuchem II wojny światowej nastąpił wyścig w udoskonaleniu klasycznych systemów, a ponadto przystąpiono do konstruowania i budowy maszyn szyfrowych o dużym stopniu doskonałości odpornych na dekryptaż. Włączenie procesu automatyzacji w znacznym stopniu usprawniło żmudną i pracochłonną pracę kryptologów. W automatycznym przestawieniu szyfru alfabetyczno-numerycznego o bardzo dużym kluczu, widziano w tym systemie zabezpieczenie zachowania tajności przekazywanych rozkazów, meldunków oraz informacji. Szczytowym osiągnięciem było zastosowanie przy pomocy maszyny szyfrującej tak zwanego niespójnego systemu jednorazowego użycia „One time pad”. Wymagało to dużego nakładu pracy, przygotowania, rozdzielania, pilnowania dużego zbioru kluczy, co nie było praktycznie możliwe na niższych szczeblach dowodzenia. Osiągnięcia te wymagały zastosowania już przed 50 laty, potężnych maszyn matematycznych dysponujących dużym zakresem pamięci i pracy najlepszych matematyków. Walka umysłów i osiągnięć technicznych trwała przez cały okres wojenny i trwa do dzisiaj wspomagana współczesną techniką komputerową.

Czytaj dalej

Szef amerykańskiego OSS – Office of Strategies Service (Biura Służb Strategicznych – amerykański odpowiednik brytyjskiego SOE) płk Wiliam Donovan (pierwszy z prawej).

Działania Kierownictwa Operacji Specjalnych (SOE) w Jugosławii

Henryk Myśliński „Mars”, zeszyt 39

27 marca 1941 r. Hitler podjął decyzję zbrojnego uderzenia i okupowania Jugosławii i Grecji, uważając, że kraje te mogą zagrozić realizacji dalszych planów wojennych przeciw ZSRR. O świcie 6 kwietnia armia niemiecka zaatakowała Jugosławię, a 9 kwietnia – idąc z pomocą Włochom – Grecję, która od 6 miesięcy wiązała znaczne siły włoskie w walkach na pograniczu albańsko-greckim. Nie pozwalało to Mussoliniemu wzmocnić wojsk walczących w Afryce Płn.

Postęp wojsk niemieckich w Jugosławii był tak szybki, że 10 kwietnia zajęto Zagrzeb, a dwa dni później garnizon jugosłowiański opuścił stolicę Belgrad. Równolegle niemieckie dowództwo skoncentrowało część sił w zachodniej Bułgarii, uderzając na Skopie i tworząc sobie drogę do działań operacyjnych na teren Grecji. 17 kwietnia sygnatariusze jugosłowiańscy podpisali w obecności przedstawicieli Włoch i Niemiec akt kapitulacji.

Czytaj dalej

Tajna nawigacja „Eureka-Rebeka”

Henryk Myśliński „Mars”, Zeszyt 33

Stale rozwijające się operacje lotnicze specjalnego przeznaczenia na Zachodnim Teatrze Działań, wspomaganie w zaopatrzeniu materiałowym i uzbrojeniu narodowych ruchów wyzwoleńczych w Europie, wymagało dalszego doskonalenia tajnej nawigacji lotniczej. Kiedy od połowy 1943 r. SOE – Kierownictwo Operacji Specjalnych przygotowywało masowe operacje zrzutów nocnych i dziennych, równolegle były prowadzone intensywne prace nad kolejnym urządzeniem naziemnym naprowadzania samolotów na kosze odbiorcze.

Zgłoszone wiosną 1943 r. Zapotrzebowanie Komendy Głównej Armii Krajowej do Brytyjskiego Komitetu Szefów Sztabów obejmowało potrzeby 500 zestawów OW – ognisko walki i 180 zestawów MD – minersko dywersyjnych, o ogólnym tonażu przerzucenia do Polski ponad 200 ton materiałów. Oprócz tego przewidywano przerzucenie systemem konspiracyjnym 800 spadochroniarzy. W sumie stanowiło to potrzebę dokonania 500 lotów. Ponadto Brytyjski Komitet Szefów Sztabów rozważał zapewnienie wzmożonego przerzutu do Polski w sezonie październik 1943 r. – maj 1944 r. dodatkowego wyposażenia Armii Krajowej w sprzęt minersko-dywersyjny dla szeroko zakrojonej akcji, skierowanej przeciwko komunikacji niemieckiej w momencie decydującym dla inwazji anglo-amerykańskiej na kontynent Europy. W miarę realizacji tych zadań plan ten korygowano w zależności od możliwości technicznych , sytuacji ogólnowojskowej, przygotowania sprzętu, uzbrojenia i skoczków.

Czytaj dalej

operatora aparatu tajnej nawigacji S-FON typu 13

Tajna nawigacja, komunikowanie ( łączność) za pomocą S-FON

Henryk Myśliński „Mars”, Zeszyt 33

Kierownictwo Operacji Specjalnych SOE opracowując przygotowania konspiracyjnych zrzutów lotniczych ludzi i uzbrojenia, uważała za niezbędne między innymi przygotowanie aparatury umożliwiającej łączność samolotu z „koszem” odbiorczym. Samolot lecący przez kilka godzin dla dokonania zrzutu winien być precyzyjniej kierowany na etapie dolotu do miejsca przeznaczenia. Występowała bowiem niezbędna konieczność łączności między załogą samolotu (dostawcą) a ustalonym miejscem odbioru (koszem), gdzie oczekiwała ekipa odbiorcza. Istniały wówczas radiotelefony, lecz nie spełniały one wymogów tajnego porozumiewania się, wskazywania kierunku, a ponadto aparatura ta była mało sprawna (ciężka), nie mogąca mieć zastosowania w warunkach konspiracji.

Czytaj dalej