Wyróżniony wpis

Włodzimierz Gibasiewicz – Suplement do Niepowtarzalnych

Bez kategorii

Mam niezwykłą przyjemność zaprezentować na łamach portalu „Zeszyty Kombatanckie” najnowszą książkę pod tytułem „Suplement do Niepowtarzalnych”.

Autorem książki jest doktor nauk weterynaryjnych Włodzimierz Gibasiewicz, który szczególnie umiłował sobie temat lekarzy weterynarii.

Jest to już dziewiąte wydanie z tej serii, ponieważ autor zdobywa coraz to nowe zapiski i wspomnienia o lekarzach zwierząt w czasie II Wojny Światowej. Wydaje się to aż nieprawdopodobne, że autorowi udało się zgromadzić tyle materiałów. 

Duchy lekarzy wołają do nas ze stronic książki i domagają się naszej pamięci. Dają tym samym świadectwo bohaterskiej postawy, poświęcenia i oddania. Oderwani od normalnego życia i wrzuceni w wir wojny stają się teraz nauczycielami życia oraz świadkami historii. Historii, która zapomniała wielu, ale dzięki książkom dr Włodzimierza Gibasiewicza wywołuje na światło dzienne swoich zapomnianych bohaterów. Jak sam autor pisze we wstępie „To oni mnie wybrali”. 

Na łamach książki „Suplement do Niepowtarzalnych” zostały opisane osobiste wspomnienia Jana Salickiego ps. „Hamera”, które znajdują się również na naszym portalu.

Serdecznie polecam
Ja egzemplaż książki już mam
Michał Myśliński

 

Ridero 2017, ISBN: 978-83-8104-858-3

,,Generał Fokanow proponuje defiladę” – DZIEJE 27 WOŁYŃSKIEJ DYWIZJI PIECHOTY AK

Władysław Filar „Hora”, Zeszyt 27/28

Władysław Filar „Hora”
kpr. I  bat. 50 pp. 27 WDP AK

Działalność Polskiego Podziemia niepodległościowego na Wołyniu, która na początku  1944 r. doprowadziła do utworzeni 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK (WDP AK), przebiegała w szczególnych warunkach. Motywy zorganizowania dywizji i rolę, jaką spełniła na Wołyniu, trzeba rozpatrywać na tle zarówno ówczesnych  uwarunkowań politycznych (stanowiska rządu polskiego na uchodźstwie w sprawie granicy wschodniej, stosunków polsko-sowieckich), jak i ogólnej sytuacji w tym regionie pod okupacją niemiecką, a zwłaszcza tragedii tamtejszej ludności polskiej, zagrożonej unicestwieniem ze strony nacjonalistów ukraińskich. Wydarzenia na Wołyniu przebiegały bowiem w warunkach antagonizmu narodowościowego podsycanego przez okupantów,  walki politycznej o te ziemie, dezorganizacji  życia gospodarczego i społecznego. Rozwijały się też gwałtownie i nieoczekiwanie. Na tym tle powstanie i działania 27 WDP  AK były pewnym fenomenem w dziejach polskiego państwa podziemnego. Prace organizacyjne związane z tworzeniem dywizji odbywały się w warunkach, kiedy rzezie ludności polskiej przybrały charakter masowy, a dezorganizacja okupacyjnej administracji sięgnęła szczytu. Komendant Okręgu AK Wołyń zmuszony był obok przygotowań do walki przeciw Niemcom organizować obronę ludności polskiej przed zupełnym wyniszczeniem.

 

Czytaj dalej

Major lot. J. S. Borowczyk-Forester – w drodze do wolności

zeszyt 40

Od Redakcji:
W numerze 38 „Zeszytów Kombatanckich” zamieszczony został artykuł o zatopieniu na Atlantyku statku „Empress of Canada”, na którym między innymi znajdowała się grupa polskich żołnierzy-ochotników udających na szkolenie lotnicze w Wielkiej Brytanii. Przez trzy dni łódź 
z rozbitkami na pełnym morzu nosiły fale Atlantyku, zanim nadeszła pomoc. Autor, Jan Stanisław Borowczyk-Forester, uczestnik tego zdarzenia, przysłał nam kolejny opis swoich przeżyć w okresie wojennym w latach 1939-1945. Jest w nim życiorys żołnierza patrioty walczącego na Bliskim Wschodzie, w Wielkiej Brytanii,a następnie – jak wielu innych Polaków – na emigracji.

 

Na lądzie i w powietrzu

Urodził się w Nowym Sączu 11 maja 1919 roku. Był średnim z trojga dzieci; dwie jego siostry i rodzice mieszkali w Nowym Sączu – ojciec, który był prawnikiem, prowadził znaną kancelarię adwokacką. 

Wczesne dzieciństwo i lata młodzieńcze spędza w Nowym Sączu, gdzie zdaje maturę typu klasycznego w roku 1937 w gimnazjum im. Jana Długosza. Następnie zostaje przyjęty do Szkoły Podchorążych Rezerwy Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim, którą kończy w czerwcu 1938 r. w stopniu plutonowego podchorążego. Służbę czynną odbywa w 16 Pomorskim Pułku Artylerii Lekkiej (PPAL) w Grudziądzu. Po jej ukończeniu we wrześniu 1938 r. rozpoczyna studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie; w czasie studiów pełnił funkcję instruktora w Legii Akademickiej. W maju 1939 r. zostaje powołany na ćwiczenia do swego pułku (16 PPAL) w Grudziądzu i w połowie sierpnia tegoż roku powraca do domu w stopniu ogniomistrza podchorążego. 

 

Czytaj dalej

Rozbicie więzienia w Końskich 5 czerwca 1944 r.

Edward Paszkiel „Pozew”, Zeszyt 21

Podobwód Skarżysko-Kam. „Morwa”
Okręg Radomsko- Kielecki

  Po dokonanym w Końskich zamachu na wysokiego dygnitarza hitlerowskiego mjr SS Fittinga, który dał się dobrze we znaki tutejszej ludności, sytuacja w mieście wyglądała niewesoło. Niemcy aresztowali zakładników i osadziwszy ich w więzieniu skazali na śmierć. Pogłoski o tym lotem błyskawicy przedostawały się na miasto, a zaraz potem przez łączników do oddziału leśnego AK, dowodzonego przez por. „Szarego" Antoniego Hedę.

  Ponieważ brakowało pomocniczego materiału minerskiego, jak zapalniki, lonty, spłonki, przeto na krótko przed akcją wysłano mnie jako łącznika do Skarżyska-Kamiennej w celu ich przywiezienia. Niezależnie od tego zastępca komendanta por. "Blady" wyjechał w towarzystwie „Kreta" i łączniczki „Jadzi" do Starachowic, skąd mieli dodatkowo przywieźć brakujące materiały. Metoda zaopatrywania się w kilku źródłach naraz dawała dobre rezultaty. Jeśli jedno zawiodło, to inne nie. W omawianym przypadku sprawa była szczególnie ważna ze względu na planowane odbicie więźniów i zakładników.

 

Czytaj dalej

Wspomnienia z „Chryzantemy”

Józef Rysiak „Mały", Zeszyt 21

Podobwód Chmielnik „Chryzantema"
Okręg Radomsko- Kielecki

Gdy w 1914 r. wybuchła I wojna światowa, ojciec mój Wincenty, ur. w 1895 r., jako poddany rosyjski powołany został do wojska i skierowany na front niemiecki. Tam został ranny i stracił wzrok. Przywieziony do szpitala, znalazł się pod opieką lekarza Polaka w stopniu pułkownika. Na koniec pobytu w szpitalu komisja lekarska orzekła u ojca całkowitą utratę wzroku, a on chciał wrócić do kraju, zobaczyć rodzinę, zobaczyć Polskę. Ze swoich pragnień zwierzył się polskiemu lekarzowi, który przeprowadził jeszcze jedną, tym razem udaną operację i przywrócił ojcu częściowo wzrok.

  Po wyjściu ze szpitala jako inwalida ojciec tułając się po różnych miastach Rosji doczekał się rewolucji. Wobec panującego tam wówczas bałaganu, katastrof kolejowych, mordowania kolejarzy i pasażerów, postanowił pieszo wracać do kraju – bez zapasu żywności, mapy i kompasu. Po 42 dniach marszu dotarł szczęśliwie do domu. Wkrótce się ożenił.

 

Czytaj dalej

Umarła wieś Stefanów

Kazimien Załęski „Bończa", Zeszyt 21

d-ca II bat. 25 pp Armii Krajowej
Okręg Radomsko- Kielecki

Któregoś dnia w końcu września 1997 r. wracałem ze Studziennej. Minąłem „krzyżówkę" w odległości 9 km na południe od Drzewicy. Na lewo od drogi widoczny był kompleks lasów puszczy Przysuskiej. Są to tereny dobrze mi znane i bliskie sercu. Minąłem Rozwady -Kamienną Wolę i zobaczyłem drogowskaz w lewo do Kurzacz. Nie namyślając się skręciłem na nienajlepszą drogę, a tuż za wsią w piaszczysty trakt w kierunku Przysuchy. Tu już musiałem uważać, aby się nie zgubić. Skręciłem w lewo, przejechałem ciek wodny i wjechałem na drogę brukowaną, jedyną pozostałość po nieistniejącej od pół wieku wsi Stefanów.

Czytaj dalej

rys. Maria Biała-Żwinis

PAMIĄTKA Z POLSKI

Jerzy Krauze „Gryf”, Zeszyt 21

Obwód Iłża „Konrad”
Podobwód Skarżysko-Kam.- „Morwa”

  Kończąca się zima i wiosna 1944 r. przyniosły sukcesy ofensywy sowieckiej, zmuszające armię niemiecką i sojusznicze pulki włoskie do wycofywania się na tereny polskie.

Szczególną paniką ogarnięte były wojska włoskie, tak więc, by nie szerzyć ogólnego defetyzmu, dowództwo niemieckie postanowiło wycofać je z frontu lub wymienić na nowe oddziały, dowiezione bezpośrednio z Włoch. Jednostki wycofywane, tak jak i nowe, kierowane na front przejeżdżały głównie przez stację kolejową w Skarżysku-Kamiennej będącą podczas wojny ważnym węzłem komunikacyjnym.

Czytaj dalej

Z „LUDWIKOWA” NA FRONT (EPIZOD DZIAŁALNOŚCI II ODDZIAŁU)

Jerzy Butwiłło "Bejot", Zeszyt 21

Obwód Kielce „Dworzyszcze”
Okręg Radomsko- Kielecki

  We wrześniu 1939 r. miałem rozpocząć naukę w czwartej klasie gimnazjum im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. Przed wakacjami, na zakończenie roku szkolnego, nasz prefekt ks. Sikorski podczas mszy w kościołku św. Trójcy pożegnał się z uczniami mówiąc proroczo: „Boję się, moi kochani, że po wakacjach nie spotkamy się w tym samym gronie”….

Czytaj dalej

Szyfry

Henryk Myśliński „Mars”, Nie publikowane w ZK

Kryptografia jest siostrą bliźniaczą pisowni. Zawsze była obiektem pasjonujących naukowych dociekań. Podczas ostatniego tysiąclecia przeszła kilka znacznych zmian. W epoce renesansu powstało szereg teorii, wymyślono nowe systemy, między innymi kryptografię klasyczną, w której zapoczątkowano sposoby przenoszenia i podstawiania. Potrzeba rozpowszechnienia kryptografii wywołana została przez wynalazek radia, który obalił dotychczasowe zasady przekazywania sekretów. Doświadczenia I wojny światowej, już w pierwszym okresie wymusiły konieczność stosowania na znaczną skalę kryptografii przez strony konfliktu. Z pomocą wybitnych matematyków udoskonalono początkowo proste systemy w bardziej skomplikowane i tym bardziej trudne do rozszyfrowania. Na kilka lat przed wybuchem II wojny światowej nastąpił wyścig w udoskonaleniu klasycznych systemów, a ponadto przystąpiono do konstruowania i budowy maszyn szyfrowych o dużym stopniu doskonałości odpornych na dekryptaż. Włączenie procesu automatyzacji w znacznym stopniu usprawniło żmudną i pracochłonną pracę kryptologów. W automatycznym przestawieniu szyfru alfabetyczno-numerycznego o bardzo dużym kluczu, widziano w tym systemie zabezpieczenie zachowania tajności przekazywanych rozkazów, meldunków oraz informacji. Szczytowym osiągnięciem było zastosowanie przy pomocy maszyny szyfrującej tak zwanego niespójnego systemu jednorazowego użycia „One time pad”. Wymagało to dużego nakładu pracy, przygotowania, rozdzielania, pilnowania dużego zbioru kluczy, co nie było praktycznie możliwe na niższych szczeblach dowodzenia. Osiągnięcia te wymagały zastosowania już przed 50 laty, potężnych maszyn matematycznych dysponujących dużym zakresem pamięci i pracy najlepszych matematyków. Walka umysłów i osiągnięć technicznych trwała przez cały okres wojenny i trwa do dzisiaj wspomagana współczesną techniką komputerową.

Czytaj dalej

Szef amerykańskiego OSS – Office of Strategies Service (Biura Służb Strategicznych – amerykański odpowiednik brytyjskiego SOE) płk Wiliam Donovan (pierwszy z prawej).

Działania Kierownictwa Operacji Specjalnych (SOE) w Jugosławii

Henryk Myśliński „Mars”, zeszyt 39

27 marca 1941 r. Hitler podjął decyzję zbrojnego uderzenia i okupowania Jugosławii i Grecji, uważając, że kraje te mogą zagrozić realizacji dalszych planów wojennych przeciw ZSRR. O świcie 6 kwietnia armia niemiecka zaatakowała Jugosławię, a 9 kwietnia – idąc z pomocą Włochom – Grecję, która od 6 miesięcy wiązała znaczne siły włoskie w walkach na pograniczu albańsko-greckim. Nie pozwalało to Mussoliniemu wzmocnić wojsk walczących w Afryce Płn.

Postęp wojsk niemieckich w Jugosławii był tak szybki, że 10 kwietnia zajęto Zagrzeb, a dwa dni później garnizon jugosłowiański opuścił stolicę Belgrad. Równolegle niemieckie dowództwo skoncentrowało część sił w zachodniej Bułgarii, uderzając na Skopie i tworząc sobie drogę do działań operacyjnych na teren Grecji. 17 kwietnia sygnatariusze jugosłowiańscy podpisali w obecności przedstawicieli Włoch i Niemiec akt kapitulacji.

Czytaj dalej