Rozbrojenie Policji w Oksie

Eugeniusz Supernat, Zeszyt 34

W pierwszych dniach września 1943 r. węgleszyńscy żołnierze AK pod dowództwem Adama Wichra ps.”Góral” wspólnie z grupą NSZ Wiśnicz-Małogoszcz na czele z braćmi Zdebami i osławionymi już wówczas poznaniakami braćmi Albinami, którzy doskonale władali językiem niemieckim i często ubrani w mundury Wehrmachtu wprowadzali w błąd wroga, dokonali śmiałego i spektakularnego napadu na posterunek granatowej policji w Oksie pow. Jędrzejów. Oddział partyzancki liczył ogółem ponad 50 osób. Celem tej akcji było rozbrojenie 10-osobowej grupy policjantów dla dozbrojenia własnych oddziałów. Chodziło też o ostrzeżenie policjantów przed zbyt gorliwym wykonywaniem niemieckich zarządzeń, zwłaszcza przy ściąganiu kontyngentów od rolników.

Akcję szczegółowo przygotowali – dowódca plutonu Podobwodu „Las” w Węgleszynie Adam Wicher ps. „Góral“ i Józef Ciesek ps. „Marek”, którzy znali miejscową okolicę i zwyczaje policjantów. Posterunek policji w Oksie mieścił się na rynku w narożnym drewnianym domu, naprzeciw apteki.  Komendantem posterunku był przodownik Sikora. Akcję przeprowadzono wieczorem około godziny 22 –ej.  Zarekwirowanym w Węgleszynie wozem strażackim, którego kierowcą był Edward Chałaciński, żołnierze NSZ z placówki Małogoszcz dojechali pod Oksę, gdzie pozostawiono samochód. Po przyłączeniu się partyzantów z Węgleszyna cały oddział podzielony został na grupy, które bocznymi dróżkami przeszły na wyznaczone pozycje. Dwie grupy ubezpieczały drogi wylotowe do Jędrzejowa i Włoszczowy. Główne zadanie, rozbrojenie policjantów, przypadło żołnierzom NSZ z Małogoszczy. Kilku z nich było ubranych w niemieckie mundury, ażeby nie zostali rozpoznani przez policjantów. Do nich przydzielono z placówki AK Węgleszyn jedynie Mariana Rausa ps. „Nil” oraz Józefa Cieska ps. „Marek”. Ten ostatni znał osobiście wszystkich policjantów oraz rozkład atakowanego obiektu.

Grupa uderzeniowa ukryła się na zapleczu apteki. Następnie, na umówiony sygnał, na rynek wjechał samochód, który światłami oślepił na chwilę wartownika przed budynkiem posterunku, aby ułatwić partyzantom otoczenie go. Donośnym głosem wezwano wówczas policjantów do poddania się i wyjścia na zewnątrz. Policjanci początkowo nie usłuchali wezwania – może zlekceważyli pogróżki. Dopiero seria z karabinu maszynowego „Nila” w drzwi i okna posterunku przekonała ich, że to nie żarty. Wyszli wszyscy i bez jakiegokolwiek oporu oddali broń, a sami grzecznie położyli się na ziemi. Z uwagą wysłuchali kilku uwag „Marka”, że za nadgorliwość w służbie niemieckiej spotka ich w przyszłości sroga kara. Milczeli.

W tym budynku w okresie okupacji w latach 1939-45 mieścił się posterunek policji.

W tym budynku w okresie okupacji w latach 1939-45 mieścił się posterunek policji.

Po rozbrojeniu posterunku część partyzantów udała się do miejscowej gorzelni oraz mleczarni, gdzie zdemolowano urządzenia. Z Urzędu Gminy wyniesiono na środek rynku sterty dokumentów i wykazów kontyngentowych, które spalono.  Przez kilka godzin miasteczko należało do partyzantów. Akcja ta, oprócz wymienionych korzyści w postaci zdobytej broni i amunicji, była jednocześnie sprawdzianem przydatności bojowej młodzieży węgleszyńskiej, intensywnie szkolonej od wielu miesięcy, oraz demonstracją siły organizacji podziemnej w północnej części powiatu jędrzejowskiego.  W pełni zdała także egzamin współpraca oddziałów AK placówki „Daszyn” w Węgleszynie z żołnierzami NSZ placówki Małogoszcz. W najbliższej przyszłości były jeszcze kilkakrotnie podejmowane wspólne akcje przeciw okupantowi niemieckiemu. Partyzanci nie niepokojeni wycofali się z Oksy w stronę Popowic i Tyńca. Przed rozbrojonym posterunkiem policji pozostał tylko uszkodzony stary samochód OSP z Węgleszyna. Był to jednak poważny błąd partyzantów. Na drugi dzień przyjechała bowiem do Oksy  żandarmeria niemiecka i rozpoczęła śledztwo. Niezbitym dowodem, skąd przybyli partyzanci, był pechowy samochód. Dlatego też cała ekspedycja karna żandarmów niemieckich do spraw specjalnych w liczbie ok. 40 osób, stacjonująca w majątku Kwilina na terenie powiatu włoszczowskiego, skierowała się do Węgleszyna, nad którym zawisło poważne niebezpieczeństwo. Rozwścieczeni Niemcy z wrzaskiem rozpoczęli śledztwo od bicia strażaków – Edwarda Bodzicha ps. „Sarecka”, Jana Chwastka ps. „Cegła”, Jana Wołowskiego oraz Władysława Dąbrowskiego ps. „Strzała”, którzy zgodnie z zarządzeniem okupanta pełnili nocną wartę w remizie. Na przesłuchanie, połączone z torturowaniem, zabrano także gospodarzy -Jana Dorsza, Wojciecha Głowackiego, Franciszka Ciućmańskiego oraz Józefa Dąbrowskiego ps. „Kuliś”, którzy pełnili tej nocy tzw. wiejską stróżę.  Popychani i bici  wskazywali żandarmom rozbitą przy pomocy łomu i siekiery bramę garażu tłumacząc, że samochodu strażackiego dobrowolnie nie wydali. Ślady włamania do garażu złagodziły nieco wściekłość Niemców. Ich bezpośrednia agresja skierowała się wówczas na naczelnika straży pożarnej, Bolesława Dąbrowskiego, i sołtysa wsi, również długoletniego strażaka, Stanisława Fornalskiego. Przesłuchiwano ich w remizie bijąc i kopiąc. Nie wydali jednak nikogo, pomimo iż znali wszystkich członków AK i BCH w Węgleszynie, ponieważ sami, jak większość tutejszych strażaków, byli członkami tych organizacji.  Poturbowanego naczelnika B.Dąbrowskiego żandarmi w końcu zwolnili.  Życie swoje zawdzięczał temu, że faktycznie nie otworzył partyzantom garażu, ponieważ nie posiadał wówczas przy sobie kluczy.  Sołtysowi Fornalskiemu zarzucono natomiast zaniedbanie, że nie zarządził we wsi alarmu i nie zmobilizował mieszkańców przeciwko „bandytom”, jak to zwykle Niemcy nazywali polskich partyzantów, że nie spowodował bicia w gongi, czyli stare lemiesze zawieszone w czasie okupacji przed każdym domem i tym podobne zarzuty.  Wreszcie bity i poniewierany sołtys, były żołnierz Wojska Polskiego, na uporczywe pytania, dlaczego nie alarmował, odpowiedział hardo  –  „A bo nie”. Przestano go więc pytać dalej, ale jeszcze dotkliwiej skatowano i zabrano do Jędrzejowa, skąd został wysłany do obozu zagłady w Oświęcimiu, gdzie w lutym 1944 r. poniósł męczeńską śmierć. Pamięć tych wydarzeń oraz postać bohaterskiego sołtysa i strażaka uwiecznia tablica pamiątkowa ufundowana przez druhów strażaków i miejscowe społeczeństwo.

***

Przy opracowywaniu powyższego artykułu autor korzystał z następujących źródeł:

–  „Informacja o działalności ZWZ-AK w latach 1939-1945 na terenie gminy i wsi Węgleszyn” –  Adam Wicher ps. „Góral“ Podobwód II „Las“.

– Ustne relacje bezpośrednich uczestników wydarzeń: J.Chwastka ps. „Cegła” i Wł.Dąbrowskiego ps. „Strzała”  oraz Józefa Bońdziego ps. „Kabel” .

Dnia 6 listopada 1994 r. w czasie uroczystości poświęcenia sztandaru NSZ, Koło Małogoszcz, w trakcie okolicznościowych przemówień wymieniono także wspólne akcje NSZ i AK.

Krzyż przy drodze Węgleszen-Oksa, pod którym odbyła się zbiórka żołnierzy AK przed wymarszem na akcję w Oksie.

Krzyż przy drodze Węgleszen-Oksa, pod którym odbyła się zbiórka żołnierzy AK przed wymarszem na akcję w Oksie.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *