operatora aparatu tajnej nawigacji S-FON typu 13

Tajna nawigacja, komunikowanie ( łączność) za pomocą S-FON

Henryk Myśliński „Mars”, Zeszyt 33

Kierownictwo Operacji Specjalnych SOE opracowując przygotowania konspiracyjnych zrzutów lotniczych ludzi i uzbrojenia, uważała za niezbędne między innymi przygotowanie aparatury umożliwiającej łączność samolotu z „koszem” odbiorczym. Samolot lecący przez kilka godzin dla dokonania zrzutu winien być precyzyjniej kierowany na etapie dolotu do miejsca przeznaczenia. Występowała bowiem niezbędna konieczność łączności między załogą samolotu (dostawcą) a ustalonym miejscem odbioru (koszem), gdzie oczekiwała ekipa odbiorcza. Istniały wówczas radiotelefony, lecz nie spełniały one wymogów tajnego porozumiewania się, wskazywania kierunku, a ponadto aparatura ta była mało sprawna (ciężka), nie mogąca mieć zastosowania w warunkach konspiracji.

W tej sytuacji specjaliści SOE postawili przed konstruktorami z zakresu łączności wymagania opracowania aparatury odpowiadającej niżej podanym wymogom:

  • zwartość i lekkość urządzenia,
  • zapewnienie dyskrecji korespondencji,
  • możliwość naprowadzenia samolotu,
  • dodatkowe gwarancje bezpieczeństwa
  • przekaz emisji kierowanej wąską wiązką fal, analogicznej do niewidzialnej wiązki świetlnej.

Emisję wąskiej wiązki fal można było spełnić za pomocą pasma fal ultrakrótkich stosowanych w radarach. Znacznie trudniejszym problemem było ukierunkowanie lotu, odnalezienie nocą małego punktu odbiorczego trudnego do ustalenia nawigatorowi w warunkach przyziemnej mgły, niskiego pułapu chmur i pełnej ciemności, poza nikłym światłem księżyca. Chodziło o to, aby w już w pełnej odległości naprowadzać wąskim korytarzem powietrznym samolot na właściwy kierunek i w miarę dokładnie na miejsce zrzutu, nie tracąc czasu na jego poszukiwanie.

Należy nadmienić, że ówczesna technika nawigacji lotniczej, wymagała stałej korekty lotu przez porównywanie z obiektami w terenie, co nie zawsze było możliwe nocą przy wojennym zaciemnieniu obiektów. Takimi obiektami orientacji terenowej były rzeki, jeziora, stawy, stacje kolejowe, trasy komunikacyjne itp. Astronawigacja nocą również nie zapewniała tak skrupulatnej dokładności, jaką dziś pełni komputer pokładowy. Na podstawie wspomnianych założeń techniczno-konstrukcyjnych brytyjskie służby specjalne, zachowując nadzwyczajne środki ostrożności i tajemnicę przedsięwzięcia, skonstruowały odpowiednią aparaturę. Pod koniec 1942r. wdrożono do produkcji – ulepszając kolejne wersje – aparat S-FON a następnie znacznie bardziej poręczną aparaturę tajnej nawigacji – zespół (komplet) „Eureka-Rebeka” .

W załączniku nr 1 przedstawiam telegraficzną korespondencję prowadzoną między Szefem VI Oddziału Specjalnego Sztabu Naczelnego Wodza, ppłk dypl. Michałem Protasiewiczem ps. „Rawa”, „Orkan”, a Kierownikiem Sekcji Polskiej SOE w Londynie, mjr Heroldem B. Perkinsem oraz Komendantem Głównym Armii Krajowej, gen. Stefanem Roweckim ps. „Kalina”, w sprawie użycia w operacjach lotniczych aparatów tajnej nawigacji S-FON i Eureka. Podaję także objaśnienia kodów cyfrowych użytych w depeszach.

Kody
3828 – trasa przelotu
2568 – placówka odbiorcza
3954 – położenie
2262 – samolot
1811 – plan czuwania
2816 – odbiór
8318 – bieżącego miesiąca
2103 – transport drogą powietrzną – zrzut
2615 – radiogram – depesza
stella2 – zasięg lotu na południe od Warszawy poniżej Radomia
stella3 – zasięg lotu do rejonu Stanisławów – Kraków

Aparat S-FON spełniał jednocześnie trzy funkcje jako:

  • radiotelefon,
  • nadajnik radiowego naprowadzania ultrakrótkich fal kodowych
  • indykator, wskazujący trasę dolotu i miejsce zrzutu.

Był to, bardzo mały aparat mocowany, na pasie biodrowym, o następującej charakterystyce technicznej:

  • częstotliwość emisji; 337 Mhz,
  • częstotliwość odbioru; 380 Mhz,
  • moc anteny; 0,1 – 0,2 wat,
  • wyposażony w cztery lub pięć zminiaturyzowanych lamp (w zależności od modelu) umieszczonych w małym aluminiowym pudełku pomalowanym na kolor khaki,
  • rozmiary 195x105x48 mm,
  • ciężar ok. 1 kg, całkowity ciężar łącznie z paskiem i bateriami zasilającymi ok. 7 kg.
operatora aparatu tajnej nawigacji S-FON typu 13

Rys1. Rysunek przedstawia operatora aparatu tajnej nawigacji S-FON typu 13 MK IV prod. 1943 r., podczas pracy. Aparat zawieszony na szelkach, wraz z widoczną antena kierunkową. Na pasie głównym w kieszeniach płóciennych zminiaturyzowane akumulatory kadmowo-niklowe. W pobliżu klamry pasa głównego połączenie kablowe zasilania z aparatu.

Rys. nr 1 pokazuje utrzymywanie łączności z samolotem. Aparat jest zamocowany
z pomocą dwóch szelek. Antena w stanie rozłożonym jest osadzona w gniazdku. Prawą ręką operator reguluje (dostraja) częstotliwość, aby otrzymać możliwie najlepszy odbiór (słyszalność). Szelki są umocowane na zaczepach do pasa z siedmioma kieszeniami płóciennymi. Pięć z nich zawiera zminiaturyzowane akumulatory kadmowo-niklowe, a w dwóch ostatnich znajdują się: zasilanie wibracyjne, kask mikrofon oraz złożona antena, gdy aparat nie jest użytkowany.

Należy zwrócić uwagę na akustyczne izolowanie kasku i mikrofonu. Podczas łączności z samolotem rozmowa operatora nie będzie słyszana przez osoby, które znalazłyby się
w pobliżu.

S-FON działa jak „duplex”, to znaczy bez potrzeby sterowania przechodzenia z nadawania na odbiór i odwrotnie, jak to ma miejsce w klasycznych radiostacjach. Jest to obustronna łączność podobna jak w radiotelefonie.

Istotne jest położenie aparatu nad ziemią oraz odległość, w jakiej znajduje się antena od ciała operatora, bowiem ziemia i ciało tworzą dwa reflektory w układzie konta prostego. Wzmacnia to wiązkę fal w podanym kierunku uchylając ją ku niebu. Podczas łączności operator ustawia się frontem do przewidzianej trasy przelotu, aby ukierunkować antenę, co daje lepszy efekt łączności i emisji sygnału. Aparatura nadawcza była niewykrywalna przez stacje naziemne położone poza promieniem 1500 m od miejsca pracy. W samolocie zaś było instalowane urządzenie odbiorcze ze wskaźnikiem tarczowym, połączone z antenami zamocowanymi na kadłubie dla przyjmowania emitowanych fal. Schemat działania S-FONu oraz wskazania na wskaźniku urządzenia odbiorczego przy pulpicie sterowniczym samolotu ilustruje załącznik 2 .

Zasięg działania w zależności od wysokości lotu ilustruje załącznik 3. Im wyższy pułap lotu, tym bardziej zwiększa się zasięg emisji wiązki fal. Dla samolotu lecącego na wysokości 160 m (500 stóp) przy prędkości 260 km/godz. zasięg wynosił 9,5 km (6mil), to jest ok. 4 minuty lotu do celu położenia S-FONu. Samolot lecący na wysokości 3000m (10000 stóp) przy tej samej prędkości 260 km/godz. będzie miał zasięg emisji fal na odległość 64 km (40mil), a czas dolotu będzie w tym wypadku wynosił ok. 24 minuty. Maksymalny zasięg przy sprzyjających warunkach wynosi ok. 100 km . Efektywna łączność radiową można było uzyskać na odległość 30-60 km, czyli czas na korespondencję wynosił 15-20 min., co wystarczało na przekazanie obustronnej informacji radiotelefonicznej.

Informacja nawigacyjna była przekazywana na pokład samolotu przez wskaźnik tarczowy. Wskazówka wskaźnika pokazywała trzy pozycje położenia względem S-FONu dla ewentualnej korekty lotu. Wskaźnik ten nie pokazywał odległości. W załączniku 2 są pokazane jedynie przykładowe trzy położenia wskazówek podczas lotu. Na kadłubie samolotu montowano trzy anteny, dwie dla odbioru sygnałów nawigacji i jedna dla łączności radiotelefonicznej

Dla sprawnego odbioru przerzutów powietrznych Armia Krajowa (Tajna Armia Polska-nazwa przyjęta przez Brytyjczyków) otrzymywała w zrzutach sprzętowych aparaty S-FON typu 13 Mk IV. Były one przeznaczone dla placówek odbiorczych i oddziałów partyzanckich wyznaczonych do odbioru alianckich zrzutów lotniczych, skoczków spadochronowych (twz. cichociemnych) oraz sprzętu i uzbrojenia. Szczególnie ważne było użycie aparatu S-FON przy przyjęciu zrzutu cichociemnych. Drogą radiową można było ustalić niektóre szczegóły zrzutu, podać warunki pogodowe na ziemi, przekazać zalecenia skoczkom i otrzymać niezbędne informacje z pokładu samolotu.

Po dostrojeniu nadajnika na odpowiednią częstotliwość uzyskiwało się foniczną łączność z załogą samolotu. Następowała wymiana hasła i odzewu ustalonych w tak zwanych elementach ruchu. „Elementy ruchu” zawierały ponadto melodię sygnałową i „kaczkę” (trzycyfrową liczbę określającą miejsce zrzutu – kosza), kryptonim świetlny, hasło i odzew dla lampy sygnałowej alfabetem Morse’a i inne. Na ogół hasłem był kryptonim kosza (np. „Sosna 404”). Z chwilą uzyskania łączności następowała zwięzła rozmowa w języku polskim przy użyciu kryptonimów, synonimów, a niekiedy kody cyfrowego, których musiał wyuczyć się operator. Nie było problemu gdy załogę samolotu stanowili Polacy. W załogach samolotów alianckich biorących udział w operacjach specjalnych – RAF (brytyjskich), SAAF (południowo-afrykańskich), RAAF (australijskich) i RCAF (kanadyjskich) kierowanych na teren Polski – w skład każdej załogi był przydzielony Polak. Byli nimi drugi pilot lub nawigator, a niekiedy strzelec pokładowy znający dobrze język angielski. Ich zadaniem było prowadzenie rozmowy w systemie S-FON z obsadą kosza, a ponadto w razie nieprzewidzianego przypadku (awarii) i konieczności opuszczenia samolotu nad Polską, pełnienie funkcji przewodnika.

Od listopada 1943 r. Ze składu 138 Dywizjonu (brytyjskiego) wydzielono eskadrę „C” i przenumerowano na 1586 Samodzielną Eskadrę PAF dalekiego zasięgu. Eskadra ta w składzie 304 Skrzydła BAF (Bałkańskie Siły Lotnicze) wykonywała operacje specjalne. Na niej spoczywał główny wysiłek przerzutów do kraju.

Jak ważna była konieczność wynalezienia aparatury tajnej nawigacji, przedstawię na przykładzie kilku wcześniejszych zdarzeń.

Podczas pierwszego lotu do Polski w operacji o kryptonimie „Adolfus” w nocy z 15/16 lutego 1941 r. pilot brytyjski z 419 Eskadry do zadań specjalnych, który wystartował samolotem dwusilnikowym typu Whitley z lotniska Newmarket, miał przerzucić trzy osobową ekipę skoczków na kosz odbiorczy pod Włoszczową , 2,5 km na zachód, w pobliżu wsi Kobyla Góra. Na skutek pomyłki w nawigacji i ograniczonej ilości paliwa nie odnalazł kosza i po powrocie do bazy meldował, że zrzucił ekipę skoczków w rejonie Słomniki – Proszowice. Faktycznie zrzucono ich w pobliżu wsi Dębowce pod Skoczowem koło Cieszyna. Na szczęście skoczkowie po wielu tarapatach i przy pomocy Ślązaków dotarli szczęśliwie do celu.

W trzecim locie do kraju pilot sierż. Pieniążek wystartował we mgle na ślepo do nocnego lotu z 27/28 grudnia 1941 r. z lotniska Lakenheath w operacji o kryptonimie „Jocket”, z sześcioma skoczkami, dwoma zasobnikami i bagażem na kosz odbiorczy (zrzutowisko) koło Łowicza w pobliżu miejscowości Rydwan. Na skutek pomyłki pilota spowodowanej mgłą nie odnaleziono kosza. Ekipę skoczków zrzucono na dziko koło wsi Aleksandrów – Brzezie na terenie Warthegau, 4 km od granicy z Generalną Gubernią, w dodatku na las wysokopienny. Zawiśli na drzewach i trudno im było się wyplątać, zdjąć i schować spadochrony. Na tej pilnie strzeżonej granicy wywiązała się walka, w której zabito czterech strażników (Niemców) i zginęło dwóch skoczków – cichociemnych . Jak się później okazało, wybór miejsca zrzutu w pobliżu granicy okazał się niezbyt fortunny. Przypuszcza się też, że błąd załogi w nawigacji nastąpił na skutek niedostatecznego rozpoznania terenu, bo Łowicz wzięto za Skierniewice. Tego rodzaju przypadków w pierwszym okresie zrzutów było kilka.

Przykłady te pokazują jak nieodzowną i pomocną była potem aparatura tajnej nawigacji.
W końcu 1943 r. i wiosną 1944 r. kilkanaście aparatów tajnej nawigacji S-FON i Eureka dotarło ze zrzutów do Okręgu Radomsko-Kieleckiego. Mój oddział partyzancki por. „Wichra” (Pawła Raszyka) w Podobwodzie Stopnica-„Storczyk”, w którym przebywałem już od kilku miesięcy, otrzymał zadanie odbioru alianckich zrzutów lotniczych na zaopatrzenie okręgu, tj. dla tajnych magazynów broni znajdujących się w południowej części Kielecczyzny w pobliżu miejscowości Papiernia. W zrzucie lotniczym 10/11 maja 1944 r. na koszu odbiorczym „Śliwa 106” w pobliżu m. Drugnia k/Chmielnika, Obwód Busko otrzymał S-FON i aparat tajnej nawigacji Eureka. Z pomocą obu urządzeń tajnej nawigacji mój oddział partyzancki odebrał kilka zrzutów w okresie maj lipiec 1944 r. Szczegóły odbioru i organizację tych zrzutów opisałem w książce pt. Zrzuty lotnicze w Obwodzie Busko „Borsuk” wydanej w 1995 r. Jak mi wiadomo, mimo wysiłków organizacyjnych nie wszystkie placówki odbiorcze w kraju udało się wyposażyć w sprzęt tajnej nawigacji.

***

Aparaty S-FON były nie tylko używane do łączności ziemia – powietrze. Wykorzystywali je często agenci brytyjskich służb specjalnych Intelligence Service i francuskiego wywiadu Service De Renscignements w operacjach nielegalnych przerzutów kilku osobowych grup dywersantów drogą morską. Służyły one do łączności z brzegiem morskim i naprowadzania okrętów, statków, torpedowców, ścigaczy lub łodzi podwodnych w rejon oczekiwania – odbioru na brzegu.

 

Elementy składowe aparatu S-FON typu 13MKIV

Elementy składowe aparatu S-FON typu 13MKIV

Załącznik 1

Załącznik 1

 

Załącznik 2

Załącznik 2

 

Załącznik 3

Załącznik 3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *