Republika Jarocińska

Henryk Myśliński „Mars”

Publikowany tu opis wysiłku zbrojnego Ziemi Jarocińskiej w okresie Powstania Wielkopolskiego 1918-19 r. poświęcam uczestnikowi tych wydarzeń, mojemu Ojcu Wacławowi Myślińskiemu. Jest to mało znany epizod walk o niepodległość Polski i wyzwolenie ziem zachodnich spod zaboru pruskiego. Przypomina jedyne zwycięskie powstanie Polaków i miasto, które wówczas jako pierwsze w Wielkopolsce podjęło dobrze zorganizowaną walkę o wolność. Już w początku listopada 1918 r., a więc prawie dwa miesiące przed wybuchem powstania, garstka konspiratorów wystąpiła zbrojnie i przejęła władzę administracyjną w Jarocinie i okolicznych gminach. Zorganizowano polskie kompanie wojskowe, które odegrały ważną rolę jako odwód operacyjny, kierowany do walki na zagrożone odcinki powstańczego frontu.

Przygotowania

Od początku XX w. przybywało wWielkopolsce stowarzyszeń, których celem była obrona ludności polskiej przed germanizacją. Stowarzyszenia te w swojej pracy organizacyjnej kładły nacisk na szkolenie o profilu wojskowym. W 1904 r. powstało Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, które po początkowych trudnościach znacznie się rozrosło. Prowadzono w nim ćwiczenia o charakterze paramilitarnym. W 1913 r. założona została 1 Drużyna Skautowa im. Króla Władysława Jagiełły. Instruktorzy prowadzili działalność rekreacyjną, ale obozy i wycieczki krajoznawcze miały program przysposobienia wojskowego. Dla zmylenia władz pruskich, bezpieczeństwa i zachowania pozorów legalności skauci nosili kapelusze z podniesioną prawą stroną ronda na wzór kapeluszy noszonych przez wojska kolonialne w Afryce. Poza miastem jednak przywdziewali rogatywki z orłem polskim, często nawet rozwijając flagę o barwach narodowych. Wszystkie te stowarzyszenia podporządkowały się tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej Zaboru Pruskiego (POW ZP), która skupiając patriotów-konspiratorów stanowiła trzon przyszłej organizacji powstańczej dla zbrojnego wystąpienia przeciwko zaborcy. Miała na celu szkolenie wojskowe, prowadzenie wywiadu, gromadzenie broni i przygotowywanie służb – sanitarnej oraz łączności.

Z opowiadań ojca i jego towarzyszy broni wiem, że już od lipca 1918 r. uczestniczyli oni w zakonspirowanej organizacji „Jedność”, która była podstawową komórką wojskową POW ZP. Skupiała w swoich szeregach Polaków w pruskich mundurach na terenie koszar, jak i innych patriotów zdolnych do noszenia broni. Kandydat do organizacji musiał mieć rekomendację członka uprzednio zaprzysiężonego. Wstępując do „Jedności” składał przysięgę w obecności co najmniej dwóch członków. Podstawą działalności był 12-punktowy statut. Po odczytaniu statutu składano przysięgę na godło Orła Białego, krzyż i bagnet powtarzając słowa Roty.

Sytuacja wojskowo-polityczna w I połowie 1918 r.

Jarocin w tym okresie był miastem, które niczym szczególnym nie wyróżniało się w prowincji poznańskiej. Mieszkało tu sporo Niemców i zniemczonych Żydów, ale 80% ludności stanowili Polacy. Tylko w samym Jarocinie odsetek Niemców był wyższy, a niemiecki charakter miasta podkreślały budowle z czerwonej cegły: dworzec kolejowy, poczta, szkoły, siedziba starostwa oraz koszary wojskowe. W koszarach tych w 1918 r. stacjonował zapasowy batalion 46 pułku „Graf Kirchbach”. Łącznie odbywało tu służbę wojskową 800 żołnierzy, w tym ok. 130 Polaków. W miarę zbliżania się końca wojny wśród żołnierzy-Polaków nasilała się myśl przyspieszenia działań niepodległościowych. Tajną organizacją „Jedność” od czerwca 1918 r. kierowali dwaj pisarze wojskowego sądu garnizonowego: kpr. St. Szymański i starszy szeregowiec Ignacy Adamczewski. Powoli i rozważnie dobierali do „Jedności” nowych członków, którzy gwarantowali dochowanie tajemnicy. Organizacja działała dwutorowo: w koszarach i w mieście, nawiązując współpracę z gniazdem „Sokoła” i drużyną skautów. Broń gromadzono w jednym z grobowców na miejscowym cmentarzu. Czekając na odpowiedni moment żołnierze narodowości polskiej starali się uzyskać dostęp do dokumentów i pieczątek wojskowych. Prowadzili wywiad o sytuacji w garnizonie. Podstawą oceny ogólnej sytuacji w wojsku były wiadomości z gazety „Vorwarts” i „Volkswache”, z każdym dniem dla Niemców coraz bardziej przygnębiające, a dla Polaków krzepiące.

W garnizonie jarocińskim 1 i 2 kompania miały charakter rekrucki, uzupełniający rezerwy frontowe, a w 3 kompanii byli żołnierze funkcyjni (pisarze, kucharze, sanitariusze, rzemieślnicy) i rekonwalescenci lub zdolni tylko do służby garnizonowej, wśród których było wielu Polaków. Pełniący w tej kompanii służbę plutonowi Edward Bembnista i Bronisław Kirchner, kapral Stanisław Swornowski, starsi szeregowi Bernard Wierzchowski, Maksymilian Błażejewski i Jan Bendlewicz oraz wspomniani uprzednio konspiratorzy wpajali pozostałym w batalionie Polakom miłość do Ojczyzny i przekonanie o konieczności zbrojnego wystąpienia przeciwko zaborcy. Tłumaczyli, że godzina wyzwolenia zbliża się.

Do aktywnego działania przystąpiono w nocy z 8 na 9 listopada 1918 r. Wybuch puczu nastąpił w 3 kompanii, gdzie podoficerowie Kirchner, Bembnista i Hildebrant wraz ze zbuntowanymi żołnierzami i innymi podoficerami na umówiony znak zerwali się do bojowego czynu. Pozwoliło to utworzyć pierwszy polski oddział wojskowy w Jarocinie i w całej Wielkopolsce. Jak wspomina uczestnik tych wydarzeń, Stanisław Borowiński, akcja była tak błyskawicznie zorganizowana, że zaalarmowana przez dyżurnego oficera do stłumienia rozruchów kompania pruskich rekrutów poddać się musiała buntownikom, gdyż w znajdujących się na stojakach karabinach nie było zamków. Usunęli je wcześniej zbuntowani Polacy.

O godz. 2 obsadzono główny odwach koszarowy (wartownię) i rozbrojono nielicznych przeciwników buntu. Czterdziestoosobowy, dobrze uzbrojony oddział pod dowództwem sierżanta Bronisława Kirchnera zajął dworzec kolejowy, pocztę i więzienie, z którego uwolniono wszystkich więźniów politycznych, oraz komendę garnizonu. Inny pododdział na terenie koszar zabrał klucze do magazynów żywnościowych, mundurowego i zbrojowni i zabezpieczył je przed splądrowaniem obsadzając strażą. Równocześnie dokonano dyslokacji w zakwaterowaniu, przeznaczając dla Niemców blok od strony miasta, a dla Polaków blok południowy, dogodniejszy do ewakuacji w razie zagrożenia. W pamiętną noc 8/9 listopada padły też pierwsze strzały przy zdobywaniu więzienia przy ulicy Wąskiej, z którego postanowiono uwolnić kolegów, a garnizon jarociński i miasto zapisały się w historii jako czwarty ośrodek Rzeszy Niemieckiej, a pierwszy w Wielkopolsce, który podniósł bunt przeciwko niemieckiemu cesarstwu.

Następnego dnia rano utworzono Radę Żołnierską, składającą się z 4 Niemców i 3 Polaków. Rada niezwłocznie wysłała pluton żołnierzy do obsadzenia komendy batalionu i pod eskortą sprowadziła pełniącego obowiązki dowódcy batalionu kpt. Schneidera. Zaskoczony wypadkami, stracił dużo ze swej buty pruskiej i stał się potulny jak baranek. Po wysłuchaniu 14 postulatów podpisał je bez wahania. Domagano się w nich: odpowiedniego traktowania żołnierzy, skrócenia czasu służby wojskowej, lepszego wyżywienia i umundurowania, wyższego żołdu. Spiskowcy obawiali się jednak odwetu. Natomiast Niemcy w obawie przed Polakami zaczęli panicznie opuszczać miasto.

11 listopada Rada Żołnierska połączona z utworzoną Radą Robotniczą, w której przeważające wpływy mieli Polacy, zorganizowała w koszarach manifestację. Z rozkazu organizacji „Jedność” gońcy skautowi oraz sokolska brać wyruszyła w teren celem zmobilizowania na manifestację do koszar jak największej liczby Polaków. Podczas tej manifestacji uchwalono utworzenie polskiego oddziału wojskowego. Żołnierze i rekruci pochodzenia niemieckiego, nie rozumiejący zaistniałej sytuacji, bez broni zachowywali się biernie. Zgłaszających się ochotników do polskiego oddziału ubierano w niemieckie mundury, gdyż innymi nie dysponowano, ale dla odróżnienia uzupełniano je kokardkami biało-czerwonymi oraz opaskami na rękawach. Sformowane pospiesznie drużyny i plutony jeszcze tego samego dnia zajęły budynek starostwa, ratusz, elektrownię i gazownię, warsztaty kolejowe, wprowadziły patrolowanie ulic i wzmocniły posterunek na dworcu kolejowym z rozkazem kontrolowania pociągów.

Pierwsze trzy dni minęły szczęśliwie i bezkrwawo dzięki rozwadze przywódcy puczu. Jednak władze pruskie nie pozostawały bezczynne. Dowódca V Korpusu, gen. Fritz von Bock und Polach, skierował koleją do Jarocina oddział aspirantów (podchorążych) z Biedruska celem zaprowadzenia porządku. Szeregowiec Adamczewski, nadzorujący centralę telegraficzną, odebrał wiadomość o przyjeździe tego elitarnego oddziału. Natychmiast wysłano do stacji kolejowej Chocicza oddział Polaków w pełnym uzbrojeniu pod dowództwem podoficera Wierzchowskiego, aby zatrzymał transport z ekspedycją. Wierzchowski, doskonale władający niemieckim z dialektem berlińskim, zdołał swoją argumentacją oraz postawą polskich żołnierzy przekonać dowódcę transportu ekspedycyjnego i towarzyszących mu oficerów o bezcelowości interwencji, która może doprowadzić do niepotrzebnego rozlewu krwi. Na wniosek polskich członków Rady . Żołnierskiej na czas trwania pertraktacji zatrzymano w Jarocinie jako zakładnika kapitana Schneidera. Major dowódca transportu ekspedycyjnego nie mając innego wyjścia zgodził się na podpisanie protokołu w obecności kpt. Schneidera, którego dowieziono pod eskortą. W protokole strona niemiecka zobowiązała się do odstąpienia od interwencji oraz przyrzekła, że Generalkommando nie użyje innych wojsk ekspedycyjnych.

Szeregi polskiej jednostki w Jarocinie stale rosły. Przybywali nowi ochotnicy z „Sokoła” i skauci oraz dezerterzy z niemieckich oddziałów. Wprowadzono polski regulamin i szkolenie wojskowe. Konspiracyjny Komitet Obywatelski przekształcił się w Radę Ludową, która pod pozorem legalnej działalności usuwała niemieckich urzędników lub poddawała ich stałej kontroli przydzielając im polskich dublerów. Stanowiska starosty, burmistrza oraz kierowników ważniejszych urzędów obsadzano Polakami. Było to możliwe dzięki całkowitemu zaskoczeniu miejscowych Niemców spod znaku „hakaty”. Utworzenie pierwszego samodzielnego polskiego oddziału wojskowego wręcz ich zaszokowało. Czuli się bezradni w miarę, jak formowano kolejne polskie kompanie, i godzili się na respektowanie postanowień zawartych 11 listopada 1918 r. Z organizowanych oddziałów wojskowych sformowano Służbę Straży i Bezpieczeństwa oraz wojska pograniczne w sile pełnowartościowego batalionu piechoty. Działania te znajdują potwierdzenie w informacjach gazety „Posener Tageblatt” z 29 listopada 1918 r.

Dzielnie spisywał się pododdział Straży i Bezpieczeństwa pod dowództwem sierż.
W. Wawrzyniaka na dworcu kolejowym, który prowadził kontrolę pociągów i rozbrajał wszystkie transporty wojskowe. Do końca grudnia rozbrojono 4 duże transporty oraz wielu wracających z frontu wschodniego żołnierzy niemieckich. Zdobyto ogółem 1300 karabinów, 5 ciężkich i 20 lekkich karabinów maszynowych, 100 sztuk broni krótkiej, 2 miotacze min, ok. 3000 granatów, pół miliona sztuk amunicji i 1500 bagnetów., Z końcem grudnia 1918 r. polskie oddziały stacjonujące w Jarocinie liczyły ok. 1000 żołnierzy pod dowództwem por. Gorzeńskiego.

Wybuch powstania

Na wieść o wybuchu powstania w dniu 27 grudnia 1918 r. wydzielony oddział 300 ludzi skierowano do oswobodzenia Ostrowa. Dobrze zorganizowany i przeszkolony, w sile pięciu kompanii, nie był potrzebny w Jarocinie, ponieważ reszta Niemców do dnia 7 stycznia 1919 r. opuściła miasto. Dowództwo Powstania użyło go jako rezerwy operacyjnej. Gdy po wykonaniu zadania w Ostrowie powrócili 3 stycznia, przerzucono ich pospiesznie transportem kolejowym do Krotoszyna i dalej do Zdun w celu wyzwolenia tych miast i umocnienia powstańczych pozycji na przyszłej granicy z Niemcami. Poszczególne kompanie przekształcono w samodzielne oddziały taktyczne, które dowództwo Powstania kierowało na zagrożone odcinki frontu. Oddziały te stały się na tyle sławne, iż wkrótce otrzymały nazwę „jarocińskie latające kompanie”.

Przegląd oddziału powstańczego pod Jarocinem w styczniu 1919 r.

Przegląd oddziału powstańczego pod Jarocinem w styczniu 1919 r.

4 stycznia 1919 r. kolejny rozkaz Głównego Dowództwa Powstania w Poznaniu zlecił komendzie oddziału jarocińskiego natychmiastowe przerzucenie części powstańców na front północny. Pododdział w sile 160 żołnierzy pod dowództwem sierż. B. Kirchnera skierowano w rejon Nakła, gdzie dla wzmocnienia przydzielono mu pół baterii artyleryjskiej ppor. Rossy. Łączne siły powstańców na tym odcinku frontu wynosiły 450-500 ludzi. Prowadząc działania zaczepne powstańcy zlikwidowali w ciągu kilku dni umocnione garnizony pruskie w Nakle, Żninie i Kcyni. Po ciężkich walkach 12 stycznia wyzwolono Szubin i rozwinięto dalsze działania w kierunku Bydgoszczy, unieruchamiając po drodze pociąg pancerny wroga. 21 stycznia przeciwnik wsparty ogniem artylerii i pociągu pancernego przeprowadził kontratak na pozycje powstańców. W ciężkich walkach obronnych powstańcy ponieśli znaczne straty, jednak utrzymano wcześniej zdobyte tereny. Ze zmiennym szczęściem toczyły się walki o Zbąszyń. W działaniach taktycznych wobec przeważających sił Niemców stosowano często zaskoczenie i dywersję małymi grupami, co działało deprymująco na morale żołnierzy niemieckich, uwikłanych w wojnę od ponad czterech lat.

Dla zdławienia Powstania i ponownego opanowania wyzwolonych przez powstańców ziem Naczelne Dowództwo Niemieckie (Generalkommando) zaczęło ściągać posiłki. Rosły też siły powstańcze i coraz lepsza była ich organizacja dowodzenia. Po ciężkich bojach na wielu odcinkach obydwie strony przeszły do walk pozycyjnych w okopach lub umocnionych stanowiskach.

W połowie lutego 1919 r.linia frontu Powstania Wielkopolskiego przechodziła od wschodu przez Gniewków powyżej Łabiszyna w kierunku na Morgocin, Czarnków, Międzychód, Zbąszyń, Kopanicę, powyżej Wschowy, Leszna, Rawicza i Zdun. Do czasu zawarcia rozejmu w Trewirze obydwie strony nękały się wypadami zbrojnymi i próbami przerwania frontu. Na ustalonej linii demarkacyjnej napięcia jednak nie ustawały, gdyż Niemcy nie przestrzegali postanowień rozejmu. Jeszcze przez wiele miesięcy siły powstańcze musiały tkwić w okopach, gotowe do działań ,bojowych. Zawarty w czerwcu 1919 r. Traktat Wersalski nie zlikwidował stanu napięcia na linii granicznej.

W ocenie historyków udział kompanii jarocińskich w Powstaniu Wielkopolskim zapisał się złotymi literami. Walcząc na wielu odcinkach frontu pod Krotoszynem, Zdunami, Rawiczem, Zbąszyniem, Nakłem, Mroczą, Szubinem i Ślesinem przelewały krew za wyzwolenie Wielkopolski. Wielu powstańców zginęło, wielu zostało rannych.

Mjr Stanisław Taczak dowódca Powstania Wielkopolskiego w 1918/19 r.

Mjr Stanisław Taczak dowódca Powstania Wielkopolskiego w 1918/19 r.

Wspomnieć należy również o kierownictwie Powstania. W chwili wybuchu 27 grudnia 1918 r. dowodził nim mjr Stanisław Taczak, wyznaczony na to stanowisko przez Komisariat Naczelnej Rady Ludowej. Od 16 stycznia 1919 r. naczelne dowództwo przejął gen. Józef Dowbór­ Muśnicki, który zreorganizował armię powstańczą, tworząc cztery grupy frontowe. (Organizację frontów i przebieg działań bojowych przedstawia mapka na str. 53.) Armia Powstańcza w kwietniu 1919 r. liczyła 72 tysiące żołnierzy, w tym ok. 200 oficerów. Kompanie jarocińskie w tym okresie rozrosły się do 5400 ludzi, dowodzonych przez por. Zbigniewa Ostroroga-Gorzeńskeigo, który 1 lutego  został dowódcą Frontu Południowego, tzw. IV Okręgu Wojskowego z siedzibą w Jarocinie. Z chwilą utworzenia regularnej armii przekształcono je w 10 pułk Strzelców Wielkopolskich, a w międzywojennym okresie – w batalion 68 pułku piechoty z dowództwem we Wrześni.

*

Powstanie Wielkopolskie wybuchło, gdy czwarta już generacja Polaków kształtowała swoją narodową tożsamość. Od dawna tworzyły się w Wielkopolsce dzielnicowe wspólnoty lokalne w obronie przed germanizacją. Oderwane od pnia etnicznego Polaków miały one w zasadzie słabą łączność bezpośrednią z obszarem Polski Środkowej (Królestwem Polskim). Były jednak dobrze przygotowane do szybkiej ekonomicznej integracji, narodowej asymilacji i politycznej unifikacji z resztą ziem jednoczącej się Polski.

W sferze militarnej Powstanie Wielkopolskie było pierwszym zwycięskim zrywem o rozmiarach narodowych w zachodniej części polskiego obszaru etnicznego. Czyn powstańczy był głównie dziełem szeregowego żołnierza i podoficera, dobrze obeznanych ze sztuką wojenną w pruskich koszarach i frontowych walkach I wojny światowej. Od Prusaków przejęli powstańcy instynkt zdyscyplinowania, posłuch dla przełożonych, a nadto kult władzy i państwa. Uczestnictwo w Powstaniu to krwawe zmagania źle wyposażonego i uzbrojonego powstańca wielkopolskiego z wrogiem i ciemiężcą, którego przewyższał wiarą w zwycięstwo i dziejową sprawiedliwość. W działaniach konspiracyjnych i prowadzeniu walki o niepodległość organizatorzy Powstania uwzględnili doświadczenia wcześniejszych Powstań Wielkopolskich z lat 1794, 1806, 1846 i 1848, kiedy to podejmowano zbrojne walki przeciwko Prusakom.

Ojciec mój często wspominał lata 1918-19 i swój udział w walkach powstańczych w 1 kompanii na odcinku południowym w rejonie Zdun, Rawicza i Zbąszynia. Podczas walki o zdobycie Zbąszynia został ranny w głowę. Oprócz niego w zrywie powstańczym brali udział jego dwaj bracia – Józef i Stefan. Trzeci brat, Walenty oraz brat matki, Michał Madaliński, wcieleni do armii niemieckiej, w czasie walk na zachodnim froncie francusko­niemieckim dostali się do niewoli francuskiej. Często bowiem było tak, że Polacy wybierali niewolę francuską zamiast przymusowej służby warmii pruskiej. Obydwaj powrócili do kraju w maju 1919 r. z armiągen. Józefa Hallera i następnie brali udziałw wojnie na froncie polsko-bolszewickim. Po zakończeniu wojny ojciec mój był organizatorem i długoletnim działaczem Tow. Uczestników Powstania, członkiem jego Zarządu, a przez 121at prezesem tej organizacji w powiecie jarocińskim.

Niemcy po zajęciu w 1939 r. Wielkopolski ziemie te anektowali, przyłączając do III Rzeszy. Nie zapomnieli upokorzenia, jakie spotkało ich w okresie „Republiki Jarocińskiej”. Znali dobrze historię walk, jakie musieli prowadzić z Polakami w czasie Wielkopolskiego Powstania 1918/1919 r., jak też wcześniejszych czterokrotnych zrywów powstańczych w długoletnim okresie zaboru tych ziem. Jarocin był jednym z pierwszych miast, w którym w 1939 r. aresztowano wielu Polaków, w tym mojego ojca i trzymano ich w więzieniach jako zakładników. W początkach grudnia 1939 r. nastąpiły dalsze represje i eksterminacja mieszkańców. Po skonfiskowaniu całego majątku większość wywieziono na tułaczkę do Guberni Generalnej, w tym całą moją rodzinę· Ojciec nie doczekał wyzwolenia. Aresztowany ponownie w sierpniu 1943 r. i torturowany, miesiąc później zmarł w więzieniu kieleckim. Brat Walenty Myśliński za udział w konspiracji został aresztowany wiosną 1940 r. w Warszawie, a po przesłuchaniach na Gestapo w Alei Szucha wywieziony do Oświęcimia, gdzie zginął 19 marca 1941 r. (nr obozowy 7974). Jego żonę Leokadię, więzioną na Pawiaku, rozstrzelano w czerwcu 1941 r. w Palmirach. Osierocili dwie nieletnie córki.

Ja zostałem w sierpniu 1943 r. ostrzeżony przez wywiad AK o grożącym mi aresztowaniu. Zbiegłem z domu i ukrywałem się w Stopnicy. W październiku 1943 r. wstąpiłem do oddziału partyzanckiego por. „Wichra” – Pawła Raszyka i byłem żołnierzem w jego oddziale do połowy sierpnia 1944 r., tj. do czasu zajęcia przez Armię Sowiecką przyczółka sandomiersko-baranowskiego, gdzie oddział nasz miał swój teren operacyjny. Opis działań tej grupy partyzanckiej zawarłem w książce pt. „Zrzuty lotnicze w Obwodzie Busko „Borsuk”.

Mapa działań powstańców wielkopolskich 1918 - 1919 r. Widać, że zasięg pokrywał się z późniejszą zachodnią granicą Polski,zatwierdzoną w czerwcu 1919 r. przez Traktat Wersalski.

Mapa działań powstańców wielkopolskich 1918 – 1919 r. Widać, że zasięg pokrywał się z późniejszą zachodnią granicą Polski,zatwierdzoną w czerwcu 1919 r. przez Traktat Wersalski.

Zarząd Towarzystwa Powstańców W/kp. w 1931 r.: drugi od lewej siedzi Wacław Myś/iński, ojciec autora artykułu, obok niego /z siwymi wąsami/ Stanisław Rybczyński, jeden z ostatnich żyjących wówczas Powstańców 1863 r.

Zarząd Towarzystwa Powstańców W/kp. w 1931 r.: drugi od lewej siedzi Wacław Myśliński, ojciec autora artykułu, obok niego /z siwymi wąsami/ Stanisław Rybczyński, jeden z ostatnich żyjących wówczas Powstańców 1863 r.

3 myśli nt. „Republika Jarocińska

  1. Piotr Myśliński / Zielona Góra

    Jestem wnukiem Stefana Myślińskiego, brata Wacława i Walentego. Stefan Myśliński był uczestnikiem Powstania Wielkopolskiego. Wieczna cześć i chwała bohaterom!

    Odpowiedz
      1. Piotr Myśliński / Zielona Góra

        Bardzo dziękuję. Proszę przekazać moje serdeczne pozdrowienia wszystkim krewnym, a zwłaszcza wujowi Henrykowi i cioci Bożenie.

        Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *