,,Generał Fokanow proponuje defiladę” – DZIEJE 27 WOŁYŃSKIEJ DYWIZJI PIECHOTY AK

Władysław Filar „Hora”, Zeszyt 27/28

Władysław Filar „Hora”
kpr. I  bat. 50 pp. 27 WDP AK

Działalność Polskiego Podziemia niepodległościowego na Wołyniu, która na początku  1944 r. doprowadziła do utworzeni 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK (WDP AK), przebiegała w szczególnych warunkach. Motywy zorganizowania dywizji i rolę, jaką spełniła na Wołyniu, trzeba rozpatrywać na tle zarówno ówczesnych  uwarunkowań politycznych (stanowiska rządu polskiego na uchodźstwie w sprawie granicy wschodniej, stosunków polsko-sowieckich), jak i ogólnej sytuacji w tym regionie pod okupacją niemiecką, a zwłaszcza tragedii tamtejszej ludności polskiej, zagrożonej unicestwieniem ze strony nacjonalistów ukraińskich. Wydarzenia na Wołyniu przebiegały bowiem w warunkach antagonizmu narodowościowego podsycanego przez okupantów,  walki politycznej o te ziemie, dezorganizacji  życia gospodarczego i społecznego. Rozwijały się też gwałtownie i nieoczekiwanie. Na tym tle powstanie i działania 27 WDP  AK były pewnym fenomenem w dziejach polskiego państwa podziemnego. Prace organizacyjne związane z tworzeniem dywizji odbywały się w warunkach, kiedy rzezie ludności polskiej przybrały charakter masowy, a dezorganizacja okupacyjnej administracji sięgnęła szczytu. Komendant Okręgu AK Wołyń zmuszony był obok przygotowań do walki przeciw Niemcom organizować obronę ludności polskiej przed zupełnym wyniszczeniem.

 

Warto wspomnieć, że zadania Okręgu AK Wołyń zaplanowane na okres powstania były ograniczone. Z uwagi na straty, jakie  poniosła tamtejsza ludność polska, nie liczono się z możliwością zmobilizowania większych sił. Również względy taktyczno – operacyjne przemawiały za skierowaniem głównego wysiłku na rejony Lwowa i Wilna. Okręgowi wołyńskiemu pozostawiono osłonę powstania od wschodu przez podjecie akcji dywersyjnej i partyzanckiej na  swoim terenie. Tymczasem na Wołyniu w styczniu  1944 r.  powstała 27 WDP AK, jedna z wielkich jednostek, posiadająca dwa zgrupowania pułkowe, służby dywizyjne, kwater mistrzostwo, służbę zdrowia, żandarmerię i jednostki pomocnicze,  działająca jako zwarty i zorganizowany związek taktyczny. W swoim składzie miała dziewięć batalionów piechoty, dwa szwadrony kawalerii, kompanię łączności, kompanię saperów, kompanię przepraw, dwa szpitale, oddziały ochrony zaplecza kwatermistrzowskiego i liczyła ogółem 6558 ludzi.

 

Pierwsi w operacji ,,Burza"

 

  Dywizja Wołyńska pierwsza leż rozpoczęła realizację operacji ,,Burza". Miała ona inny wymiar i przebieg niż późniejsze działania oddziałów AK na pozostałych terenach Polski, a to przede wszystkim ze względu na warunki, rozmach i czas trwania. Działania bojowe dywizji objęły w początkowej fazie obszar czterech powiatów, rozciągających się od rz. Styr do rz. Bug i od szosy Łuck-Włodzimierz Wołyński do linii kolejowej Kowel-Dorohusk.

Następnie przeniosły się na tereny południowego Polesia i zakończyły na Lubelszczyźnie.

  Już w początkowej fazie dowództwo dywizji nawiązało łączność z dowództwem regularnej armii sowieckiej. W ramach współdziałania taktycznego w walce przeciw Niemcom uzgodniono uderzenie na Turzysk i Turopin w celu zablokowania linii kolejowej Włodzimierz Wołyński-Kowel oraz udział 27 WDP AK w operacji kowelskiej. Te działania dywizji zasługują na szczególną uwagę. Walki prowadzone wspólnie z sowieckimi 54 i 56 pułkami kawalerii gwardii 14 dywi4i kawalerii przeciwko regularnym jednostkom niemieckim miały charakter działań frontowych i okazały się najcięższymi. W pierwszej  fazie operacji (2-12 kwietnia 1944 r.) oddziały dywizji prowadziły z powodzeniem działania zaczepno-obronne na kierunku Lubomla i Włodzimierza Wołyńskiego. W drugiej fazie operacji, po wprowadzeniu przez przeciwnika nowych sił motorowo-pancernych, dywizja znalazła się w odwrocie, co zakończyło się ciężkimi walkami w okrążeniu. Dywizja pozostawiona w masywie lasów mosurskich, ziemlickich i stęzarzyckich bez żadnego wsparcia ze strony armii sowieckiej prowadziła ciężkie walki obronne w okrążeniu (13-19 kwietnia). Trzecia faza to przebicie się z okrążenia na północ do rejonu lasów smolarskich (20-22 kwietnia).  

(Jeden z oddziałów 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty w marszu przez lasy mosurskie /zdjęcie z albumu „armia Krajowa – Kronika fotograficzna”/.)

W walkach poległo 350 żołnierzy, 160 odniosło rany, ,170 dostało się do niewoli, a około1600 uległo rozproszeniu.

  Po przebiciu się z okrążenia w lasach mosurskich dywizja w dalszym ciągu znajdowała się w strefie bitwy kowelskiej, między pierwszą i drugą linią obrony niemieckiej. Przejście do lasów szackich, niestety, nie zapewniło żołnierzom tak potrzebnego odpoczynku. Wkrótce nastąpiły liczne ataki nieprzyjaciela i blokada okolicznych miejscowości (będących jedynym źródłem zaopatrzenia), zakończone ponownym okrążeniem przez dwie dywizje niemieckie i jednostki węgierskie. Stamtąd po trzydniowych walkach dywizja w nocy z 21 na 22 maja przebiła się w trzech kolumnach w kierunku północno – wschodnim. Po dalszych pięciu dniach wyczerpującego marszu przez błota i lasy Polesia dwie kolumny (,,Kowala" i ,,Gardy") osiągnęły rejon Dywina z zamiarem pokonania linii frontu niemiecko-sowieckiego na Prypeci i przejścia do rejonu Kamienia Koszyrskiego. Jednak pokonanie linii frontu nie powiodło się. Zgrupowanie ,,Gardy", które pierwsze forsowało rz. Prypeć, poniosło duże straty od ognia niemieckiego i sowieckiego (ok. 43% stanu osobowego). W tej sytuacji zgrupowanie ,,Kowala" zawróciło i po kilku dniach marszu osiągnęło rejon lasów miedniańskich, przylegających do Bugu. Tu znajdowała się już kolumna sztabowa ,,Żegoty", zawrócona rozkazem komendanta głównego AK, nakazującym przejście oddziałów 27 WDP AK na zachodnią stronę Bugu.

  W nocy z g na 10 czerwca oddziały dywizji w czterech punktach między Przyborowem i Stradeczem przeprawiły się przez Bug i po forsownym marszu osiągnęły rejon koncentracji w lasach Parczewskich. Rozmieszczono się w miejscowościach położonych na południu od kompleksu lasów parczewskich, gdzie pobyt wykorzystano przede wszystkim na odpoczynek i uporządkowanie oddziałów. Komendant Okręgu AK Lublin depeszował o tym: „Oddziały 27 d.p. skład 4 baony ze sztabem pod dowództwem Ostoji przeszły Bug (..,) Kwaterują rejon lasów Parczew. Dyscyplina bardzo dużą, umundurowanie bardzo złe. Chorują na malarię.”

  Do rejonu koncentracji dywizji niebawem zaczęły przybywać oddziały i grupy żołnierzy, które odłączyły się od jej głównych sił. Dołączyły także oddziały z terenu Podlasia i Lubelszczyzny. W wyniku tych uzupełnień stan osobowy w krótkim stosunkowo czasie wzrósł do 3260 ludzi. Wprowadzono rygory życia garnizonowego, zreorganizowano oddziały i przystąpiono do intensywnego szkolenia wojskowego.

 

,,Cyklon" czyli trzecie okrążenie

  15 lipca 1944 r. Niemcy rozpoczęli wielką akcję pacyfikacyjną pod kryptonimem ,,Wirbelsturm" (,,Cyklon") przeciw oddziałom partyzanckim. W akcji uczestniczyły jednostki zmotoryzowane i konne liczące ogółem około g tysięcy ludzi. Celem było zniszczenie oddziałów partyzanckich znajdujących się w lasach parczewskich oraz na przyległym do nich obszarze i zapewnienie w ten sposób bezpieczeństwa i swobody zaopatrywania wojskom armii ,,Północna Ukraina". Działaniami pacyfikacyjnymi objęto obszar o Powierzchni Ponad 750 km kw. Akcję rozpoczęto w znacznej odległości od skraju lasów Parczewskich, która na kierunku południowym wynosiła około 40 km, a na kierunku północnym i zachodnim 15-20 km. Oddziały niemieckie codziennie przeczesywały teren na głębokość 6-10 km i stopniowo zacieśniały pierścień okrążenia. Do rejonu lasów Parczewskich dotarły po 2-3 dniach. Ale już od 16 lipca do sztabu dywizji napływały alarmujące meldunki o zbliżaniu się wojsk niemieckich. Informacji o nich dostarczyły wysunięte głęboko w teren zakonspirowane trójki współpracujące z miejscowym wywiadem.   Wieczorem 16 lipca oddziały dywizji opuściły swoje dotychczasowe rejony i skoncentrowały się na południowym skraju lasów parczewskich w rejonie Jedlanki Starej.

Zdecydowano podjąć próbę przebicia się poza zacieśniający się pierścień okrążenia zanim Niemcy zamkną go ostatecznie. Przejście do obrony pozycyjnej nie wchodziło w rachubę ze względu na dotkliwy brak amunicji. Również doświadczenia z dramatycznych walk w dwóch poprzednich okrążeniach przemawiały za tym, aby nie dąć się zamknąć w ,,kotle".

  Posiadane informacje o nieprzyjacielu wskazywały, że na styku zgrupowań niemieckich nacierających z kierunku południowo-zachodniego i północno-zachodniego występują znaczne luki. Postanowiono zatem przebijać się w kierunku zachodnim, między stacją kolejową Gródek a miejscowością Brzeżnica Książęca. 18 lipca w godzinach popołudniowych uformowano oddziały w porządku marszowym w następującej kolejności:  Ibatalion 45 pp. jako straż przednia, I batalion 50 pp., III batalion 50 pp., I batalion 43 pp., kwatermistrzostwo, kompania łączności, dowództwo i sztab dywizji, II batalion 50 pp. Po zapadnięciu zmroku oddziały ruszyły w kierunku zachodnim. Gdy szpica I batalionu 45 pp. zbliżyła się do toru kolejowego, została ostrzelana silnym ogniem broni maszynowej. Okazało się, ze Niemcy rozmieścili na noc wzdłuż toru kolejowego gniazda broni maszynowej, a ponadto linię kolejową Lubartow-Parczew-Łuków patrolował pociąg pancerny.

  W tej sytuacji l batalion 45 pp, rozwinął się i uderzył na pozycje niemieckie, a I batalion 50 pp. zaatakował Niemców w rejonie stacji kolejowej Grodek, skąd nieprzyjaciel prowadził bardzo silny boczny ogień, blokujący ruch oddziałów dywizji. Wywiązał się zacięty bój, w wyniku którego Niemcy opuścili stanowiska i wycofali się w kierunku Lubartowa. Zdławione zostały również ich punkty ogniowe w rejonie stacji kolejowej Grodek. Trzy czołowe bataliony dywizji przeszły przez tory kolejowe i zatrzymały się w rejonie wsi Nadzieja, czekając na pozostałą część kolumny. Niestety, podejmowane próby nawiązania łączności z pozostałymi oddziałami nie przyniosły rezultatu. Wobec tego o świcie podjęto dalszy marsz w kierunku północno-zachodnim do rejonu Czemiernik. Podczas przekraczania szosy Parczew-Lubartów w okolicy Juliopola I batalion 50 pp. stoczył bój z Niemcami, osłaniając i umożliwiając kolumnie przejście przez szosę Czemierniki-Lubartów i osiągnięcie południowego skraju lasów czemiernickich w rejonie Dębicy.

  W czasie gdy czołowe bataliony walczyły w rejonie torów kolejowych, w taborach powstało ogromne zamieszanie wywołane przez silny ogień niemieckiej broni maszynowej.

Gospodarskie konie, jakie nabyła dywi4a, nie przywykłe do strzelaniny i spadających rakiet oświetlających teren, rwały uprząż i łamały wozy. Spowodowało to rozciągnięcie i przerwanie kolumny oraz utratę łączności z czołowymi batalionami prowadzącymi bój. W tej sytuacji dowódca dywizji płk Jan Kotowicz ,,Twardy" skierował pozostałą cześć kolumny na lewo od toczącego się boju, między Brzeźnicę Bychawską i miejscowość Tarło. Kolumna przeszła bez walki tory kolejowe i maszerując na północ wzdłuż rz. Wieprz osiągnęła rejon ześrodkowania dywizji w lasach czemiernickich.

  Po trudach nocnego marszu dywizja przez cały dzien. 19 lipca odpoczywała w kompleksie leśnym w rejonie miejscowości Zawada. Po zapadnięciu zmroku oddziały ruszyły w kierunku przeprawy na rz. Wieprz. Maszerując przez kolonię Dębica i Żurawieniec przekroczyły rzekę, minęły Serock, jezioro Kunów, Firlej i osiągnęły lasy lubartowskie w rejonie leśniczówki Budy. Tu w okolicznych miejscowościach zatrzymano się na odpoczynek.

  W tym czasie wojska sowieckie l Frontu białoruskiego sforsowały Bug i rozwinęły działania w kierunku zachodnim. Armia niemiecka była w odwrocie. Dowództwo 27 WDP AK oczekiwało na zadania w operacji ,,Burza" na Lubelszczyźnie. 22lipca przywiózł je dosztabu przybyły z Warszawy mjr Tadeusz Sztumberk-Rychter  ”Żegota". Dywizja miała opanować Lubartów i jego okolice. Niezwłocznie przystąpiono do wykonania zadania. I batalion 50 pp. skierowany został do Kamionki z zadaniem zamknięcia drogi odwrotu

 

(OBSZAR DZIAŁAŃ 27 WDP AK)

Niemców z kierunku Lubartowa na Michów-Dęblin. Opanowanie Lubartowa powierzono III batalionowi 50 pp.  a Kocka – I batalionowi 43 pp.

III batalion 50 pp. dotarł do Lubartowa około godz. 17. Okazało się, że już o godz. 13 miejscowe oddziały AK rozpoczęły akcję przeciwko Niemcom i opanowały koszary oraz inne obiekty przeciwnika. Gdy od strony Parczewa nadjechał niemiecki pociąg z 30 wagonami sprzętu zmotoryzowanego, przybyły batalion zorganizował zasadzkę w pobliżu skrzyżowania torów kolejowych z szosą i ostrzelał pociąg gęstym ogniem, Niemcy odpowiedzieli także ogniem i zaczęli wyładowywać z wagonów samochody. Zdecydowane natarcie na pociąg rozbiło niemiecki oddział, liczący około 70ludzi, wzięto jeńców. Jednak część oddziału niemieckiego odjechała kilkoma samochodami ciężarowymi w kierunku Kocka. W zdobytym pociągu znajdowały się samochody osobowe, bron i amunicja, bielizna, umundurowanie, środki opatrunkowe i inny sprzęt. Po zakończonej akcji na pociąg do Lubartowa przybył II batalion 50 pp. i oba bataliony wkroczyły do miasta witane owacyjnie przez miejscową ludność, Żołnierze rozlokowali się w mieście, podejmowani gościnnie przez mieszkańców. Dowódca AK depeszował o tym do Naczelnego Wodza w Londynie:

,,(…) Zgrupowanie  27 DP otoczone w lasach na południe od Parczewa rozerwało pierścień niemiecki i przeszło na zachód, gdzie śmiałym uderzeniem opanowało Kock i Lubartów.”   Tymczasem kolumna samochodów z Niemcami z Lubartowa zbliżyła się do Kamionki. 

Znajdujący się tam już I batalion 50 pp. po krótkiej wymianie ognia opanował samochody, wziął do niewoli 20 jeńców, przejął broń i amunicję. Ponieważ do sztabu dywizji nie dochodziły żadne meldunki o przebiegu akcji w Lubartowie, skierowano tam jeszcze  I batalion 45 pp. Po osiągnięciu drogi prowadzącej z Firleja do Lubartowa natknął się on na kolejną kolumnę samochodów niemieckich. Ją również rozbito całkowicie. Straty niemieckie wyniosły: 18 zabitych i 21 wziętych do niewoli, straty własne – 1 zabity. Wkrótce nadszedł meldunek o opanowaniu Lubartowa i I batalion 45 pp. udał się do Kamionki.

Jednocześnie I batalion 43 pp. po rozpoznaniu sił nieprzyjaciela zajął miejscowość Kock.

 

(Lipiec 1944 r. Oficerowie dywizji w Kozłówce. Stoją od lewej: rtm. Józef Ostoja – Gajewski „Tomek”, szef Sztabu mjr Tadeusz Sztumberk – Rychter „Żegota”, cichociemny por. Roman Romaszkan „Maria” i ppr Ryszard Pietrasz „Pałysz”)

Spotkanie z sojusznikami

 

  Po opanowaniu Lubartowa, Kamionki, Kocka i Firleja oddziały 27 WDP AK zablokowały ze wschodu, północy i południa główne kierunki ruchu wojsk niemieckich. Pozostał jeszcze kierunek zachodni prowadzący z Lublina na Luków. 22 lipca w nocy II batalion 50 pp. otrzymał zadanie opanowania i obsadzenia Michowa, lezącego na tym kierunku. 

Miejscowość zajęto bez walki, bowiem Niemców już tam nie było.

  Na opanowanym przez dywizję obszarze o powierzchni około 180 km kw. Rozmieściły się poszczególne bataliony, obsadzając następujące miejscowości: III batalion 50 pp. – Lubartów, I batalion 50 pp. – Kozłówkę, II batalion 50 pp. – Michów, I batalion 43 pp. – Kock, l batalion 45 pp. – Siedliska. Dowództwo dywizji i szwadron kawalerii ,,Tomka" zakwaterowały się w Kozłówce. 23 lipca dowódca dywizji powołał Komendanturę Wojskową w Lubartowie i wydał rozkaz organizacyjny zmieniający dotychczasową strukturę dywizji oraz ustalający obsadę personalną.

  23 lipca w godzinach popołudniowych do obszaru wyzwolonego przez 27 WDP AK weszły oddziały 29 gwardyjskiego Korpusu Piechoty armii sowieckiej, wchodzącego w skład 8 gwardyjskiej armii, działającej w składzie I Frontu Białoruskiego.  Do Lubartowa przybył sztab korpusu sowieckiego z dowódcą gen. lejtn. Fokanowem. W tym samym dniu zjawił się tam także ppłk Grzegorz Korczyński ,,Grzegorz" komendant II Obwodu AK, z niewielką grupą żołnierzy i zażądał od oddziałów 27 dywizji opuszczenia Lubartowa, Wobec płk ,,Twardego" zachowywał się arogancko, grożąc przy tym podniesionym głosem: ,,Lubartów jest mój, za mną jest siła". Płk ,,Twardy" zachował się z godnością i spokojnie odpowiedział, że zadaniem Armii Krajowej jest bić Niemców, a nie uprawiać politykę, i ze opuści miasto, kiedy uzna to za stosowne. Nie chcąc dopuścić do walk bratobójczych lub interwencji zbrojnej wojsk sowieckich, wydał dowódcy III batalionu 50 pp. rozkaz  opuszczenia Lubartowa i przejścia do Kamionki. Do rejonu: Kamionka, Siedliska, Kozłówka  ściągnięto także pozostałe bataliony. O zajściu w Lubartowie dowódca 27 WDP AK płk ,,Twardy" depeszował do komendanta głównego AK: ,,W wykonaniu Burzy zająłem Lubartów oraz Kock oraz licznych jeńców i sprzęt. W rozmowach przeprowadzonych z ppłk Armii Ludowej G. Korczyńskiml, który znalazł się w Lubartowie po zajęciu go przez nasze oddziały i ogłosił się komendantem garnizonu sprawującym władzę w imieniu bliżej nie określonego Rządu Ludowego, wyszło na jaw krańcowo wrogie ustosunkowanie się oddziałów Armii Ludowej, prowokującej starcia zbrojne.”

  24 lipca w sztabie dywizji planowano zadania dla oddziałów na najbliższe dni.

Początkowo zamierzano maszerować na Lublin. ale kierunek ten odpadł, gdyż w tym czasie wojska sowieckie już toczyły walki o miasto. Rozważano zatem uderzenie na cofające się z Lublina w kierunku Warszawy jednostki niemieckie, na odcinku szosy między Garbowem a Kurowem. Jednocześnie zakładano wydłużenie tych działań w kierunku Warszawy. Ponieważ dywizja znalazła się w strefie frontowej, postanowiono uzgodnić planowane działania z dowództwem wojsk sowieckich. Na spotkanie z gen lejtn. 

Fokanowem udał się szef sztabu dywizji, mjr Tadeusz Sztumberk-Rychter ,,Żegota". 

Spotkanie odbyło się 25 lipca o godz. 11 w Lubartowie. Uzgodniono wspólne działanie dywizji z 29 gwardyjskim Korpusem Piechoty w kierunku na Warszawę, jednocześnie gen. Fokanow wyraził życzenie osobistego poznania dowódcy oraz dokonania przeglądu wojska. Ustalono więc, że oddziały dywizji odbędą defiladę przed dowództwem sowieckiego korpusu w Lubartowie.

  Na zaproszenie gen. Fokanowa 25 lipca w godzinach popołudniowych do Skrobowa udało się całe dowództwo dywizji polskiej. Przy oddziałach pozostał tylko mjr Jan Szatowski ,,Kowal", który miał przygotować je do defilady i przyprowadzić całą kolumnę do Lubartowa, Podczas prezentacji obu stron na spotkaniu w Skrobowie spostrzeżono jednak brak mjr. ,,Kowala" – dowódcy piechoty dywizyjnej i na życzenie gen. Fokanowa przywieziono go tam specjalnie wysłanym sowieckim samochodem. Wtedy gen. Fokanow przedstawił dowództwu 27 WDP AK swoje oświadczenie żądające złożenia broni. Po rozbrojeniu oddziały dywizji miały przejść do rejonu Łuszczowa pod Lublinem, gdzie miała nastąpić reorganizacja i uzbrojenie dywizji.

  Żądania dowództwa sowieckiego zaskoczyły polskich oficerów. Płk ,,Twardy" sprzeciwił się temu kategorycznie powołując się na niedawne wspólne walki na Wołyniu i Polesiu, na współdziałanie z armią sowiecką w operacji kowelskiej. Nic jednak nie pomogło – decyzja była nieodwołalna.

 

 

„Sowieci nas rozbrajają”

 

  W tym czasie oddziały dywizji pod dowództwem kpt. ,,Hrubego" maszerowały w zwartej kolumnie w kierunku Lubartowa. Na wysokości Skrobowa kolumna została zatrzymana.

Okazało się, ze oddziały weszły w przygotowany przez wojska sowieckie ,,worek", otoczony przez piechotę, czołgi i artylerię. W tych warunkach dowództwo dywizji uznało wszelki opar za bezcelowy. Wezwanym dowódcom batalionów szef sztabu dywizji mjr ,,Żegota" przedstawił żądanie dowództwa wojsk sowieckich i polecił złożenie broni z zachowaniem porządku i dyscypliny. Po latach mjr Tadeusz Sztumberk-Rychter napisze w swoich

wspomnieniach:”(…) Nikt z nas, , dowódców, nie mógł i nie chciał wziąć odpowiedzialności za ewentualne rozpętanie konfliktu. Historia nas za to osądzi.”

  Przy drodze w Skrobowie na niewielkim placu oddziały 27 WDP AK złożyły broń. Polowa radiostacja dywizji otwartym tekstem nadała do Londynu ostatnią depeszę następującej treści: ,,Sowieci nas rozbrajają 27 d.p." Po złożeniu broni oddziały zatrzymały się na noc w pobliskim lesie. Żołnierze głęboko przeżywali gorycz rozbrojenia. Nie mogli zrozumieć, jak to się stało i dlaczego.

  26 lipca 1944 r. o świcie uformowano kolumnę i wyruszono w kierunku Łuszczowa, gdzie miała nastąpić reorganizacja i uzbrojenie dywizji. Na skraju lasów kozłowieckich dowództwo dywizji zatrzymało kolumnę i zdecydowało zwolnić żołnierzy z przysięgi, dając im wolną rękę w decydowaniu o sobie. Przed frontem oddziałów odczytano rozkazy pożegnalne, w których dowódcy dziękowali za wykazany patriotyzm i wspólną walkę.

Wyrażono jednocześnie wiarę w spotkanie w szeregach Wojska Polskiego dla kontynuowania walki. Oto treść jednego z nielicznych dokumentów zachowanych w aktach archiwalnych 27 WDP AK, rozkazu dziennego nr 217 dowódcy I kompanii I batalionu 43 pp. ppor. Ryszarda Markiewicza ,,Mohorta" z 26lipca 1944 r.

,,Dnia 25.VII.44 o godz. 24 zostaliśmy w podstępny sposób otoczeni i rozbrojeni" To co ukochaliśmy ponad wszystko, to co opłaciliśmy krwią naszych braci – broń naszą musieliśmy bez walki z uciekającym  wrogiem rzucić na ziemię. Żołnierze, idziemy do swych domów. Wiem, że  Was nie ma własnych domów, ani rodziny. Pamiętajcie o tym, że każda rodzina i strzecha polska będzie dla Was rodziną i własnym domem. Wiem, że czeka Was poniewierka, głód i bezdomność. Nie rozpaczajcie! Ta moc, którą zdobyliście w ciągu naszych walk, starczy wam na przetrwanie. Wierzę głęboko, że spotkamy się w szeregach Wojska Polskiego.

Wierzę, że jeszcze pójdziemy do walki! Żołnierze, pamiętajcie o tym, pamiętajcie o swoich dowódcach, którzy was wiedli do walki, którzy z wami wspólnie cierpieli w czasie klęsk i radowali się po zwycięstwach. Czołem chłopcy! Do zobaczenia. D-ca kompanii

Mohort ppor."

 

 

  Potem dowódcy pod oddziałów wydali rozkaz rozejścia się. Cześć żołnierzy udała się w kierunku Warszawy, zatrzymując się w rejonie Otwocka i Świdra. Ale do Warszawy nie można było dotrzeć, wszystkie dojścia bowiem były już zablokowane przez wojska NKWD i polskie władze bezpieczeństwa. większość składu dywizji (głownie oficerów, włącznie z szefem sztabu "Żegotą") została aresztowana, a następnie wywieziona i osadzona w obozach w Związku Sowieckim.

  O Ostatnich działaniach 27 WDP AK na Lubelszczyźnie, o rozbrojeniu i rozformowania oddziałów mówi depesza dowódcy dywizji do Centrali i Komendy Głównej AK następującej treści: 

  „ W akcji burza 27  WDP AK podporządkowała się taktycznie armii sowieckiej. Dając zadanie marszu z korpusem sowieckim na Warszawę Sowieci wciągnęli dywizje, rozbroili i skierowali na nowy punkt koncentracji. W lasach dałem rozkaz rozejścia się, przewidując nowa zbiórkę w oswobodzonej Warszawie. Aresztowania nastąpiły w rejonie Lublina i Otwocka. 50% oficerów i szeregowych aresztowano. „”Twardy” płk Jan Kotowicz, d-ca 27 WDP AK w Okręgu Lublin”

*

 

 

  Stosunek Sowietów do formacji Armii Krajowej był od początku nieprzyjazny, a właściwie wrogi. Regulowała to dyrektywa ,,STAWKI" Naczelnego Dowództwa Sowieckiego z 14 lipca 1944 r- do dowódców 1, 2, 3 Frontów Białoruskich i 1 Frontu Ukraińskiego o rozbrojeniu Polskich oddziałów zbrojnych, podległych emigracyjnemu rządowi polskiemu, podpisaną przez Józefa Stalina i Antonowa. Przytaczamy jej treść w całości:

,,Nasze wojska działające na terytorium Litewskiej SSR oraz w zachodnich obwodach Białorusi i Ukrainy weszły w kontakt z polskimi oddziałami zbrojnymi, którymi dowodzi Rząd emigracyjny. Oddziały te zachowują się podejrzanie i działają całkowicie przeciw interesom Armii Czerwonej. Uwzględniając powyższe okoliczności, STAWKA Naczelnego Dowództwa rozkazuje: 1. W żadne stosunki i porozumienia z tymi oddziałami polskimi nie wchodzić. Natychmiast po ujawnieniu, stan osobowy tych oddziałów rozbroić i skierować na specjalnie zorganizowani punkty zbiórki do sprawdzenia. 2. W przypadku sprzeciwu ze strony polskich oddziałów zastosować wobec nich siłę zbrojną. 3. O Przebiegu rozbrojenia oddziałów polskich i liczbie zgromadzonych na punktach zbiórki szeregowych i oficerów meldować do Sztabu Generalnego.”

  Zgodnie z tą dyrektywą rozbrajano wszystkie napotkane oddziały AK, aresztując i wywożąc do obozów w głąb Związku Sowieckiego kadrę, a nawet żołnierzy. Spotkało to także 27 WDP AK.

(Płk Jan Kotowicz „Twardy”, ostatni dowódca dywizji aż do jej rozbrojenia i rozwiązania)

  Podsumowując działania bojowe 27 WDP AK należy podkreślić , że dywizja – prowadząc przez sześć i pół miesiąca (16 styczeń – 25 lipiec 1944 r.) uporczywe walki – najdłużej walczyła w ramach operacji ,,Burza", pokonując ponad 600 km. Na swoim szlaku bojowym, w sześćdziesięciu stoczonych większych bitwach, poniosła znaczne straty. Wynoszące: 626 poległych, około 400 rannych, 195 wziętych do niewoli i 1320 zaginionych, Stanowi to 42% pierwotnego stanu dywizji. Oddziały dywizji zadały Niemcom straty, które szacuje się na 700-750 zabitych, 900-1000 rannych i 34B wziętych do niewoli.

 

Autor jest historykiem i emerytowanym profesorem informatyki

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji.

 

Przypisy

1 W. Filar, Burza na Wołyniu, Warszawa 1997, s. 93-94.

2 jak wyżej, s. 174

3 Polskie Siły Zbrojne, t. III, Armia Krajowa, s. 599, Depesza sztabu Okręgu Lublin, I.dz. 13270/tjn. 44 z 24 czerwca 1944 r.

4  J. Turowski, Pożoga, Warszawa 1990, s.477-479.

5 W. Sutewski, Lasy parczewskie, Warszawa 1970, s. 250-251

6 Polskie Siły Zbrojne, t. III Armia Krajowa, s. 625. Depesza dowódcy AK do Naczelnego wodza. L.dz. 6411/tjn. 44 z lipca 1944 r. (wyciąg).

7 J. Turowski, Pożoga, Warszawa, 1990, s. 497.

8 CAMO FR, F.233, op.2374, spr..22, s.112-118

9  J. Turowski, Pożoga, Warszawa 1990, s. 501.

10 Armia Krajowa w dokumentach, t. III, s. 572-573, Depesza-szyfr/vv/999, z 24lipca 1944 r. dowódcy  27 WDP AK

11  Rozkaz rozbrojenia 27 WDP AK wydała Rada Wojenna 8 gwardyjskiej armii (CAMO FR, F.233, op. 2374, spr. 22, s. 112-118).

12  T. Sztumberk-Rychter, Artylerzysta piechurem, Warszawa 1966, s. 297.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *