Archiwa kategorii: Zeszyt 34

Niepodległość 1918

Jan Baliński „Kruk”, Wiersze, Zeszyt 34

Wywalczyliśmy Cię,
Polsko,
ostrzami powstańczych bagnetów,
rzucaniem losu na stos.

Wykupiliśmy Ciebie
za bezcenny skarb
składany do grobów
i na wagach szubienic.

Wydeptaliśmy Ci ścieżki
na równinach odwiecznego śniegu,
w lochach
i kazamatach.

Wywołaliśmy Ciebie z przeszłych lat
słowami wieszczów i poetów,
pieśniami oddanego ludu,
pędzlami malarzy.

Wymodliliśmy Cię
bolesną skargą wdów i sierot,
cierpieniem rannych i kalek,
wielką tęsknotą wygnańców.

Aż szary dzień listopadowy
zakwitnął wiosną
wolności!…
„NIE ZGINĘŁA!…”

Jan Baliński „Kruk”

Wigilijne życzenia

Wiersze, Zeszyt 34

Mrok okupacji.
Krew walczących
i mordowanych.
Matek łzy.

A w wigilijną, rozgwieżdżoną noc
w złączonych konspiracją dłoniach
– biały opłatek.
„Daj Boże…
w Polsce
Niepodległej…”.

Minęły już dziesiątki lat,
a wciąż przybiega echo dawnych słów
i ciągle żywe są ideały
z tamtych lat walki i nadziei.
Nadal potrzeba, tak jak wtedy, rąk,
choć dziś, w spokoju naszych dni,
inny jest oręż, inna broń –
rozum,
codzienny, twórczy trud.

Te same jednak powinny być serca
w nowym szeregu pokoleń,
które niech przejmą nasze ideały,
budują drogą Ojczyznę
swobodną,
szczęśliwą,
prawą!…

Wyciągamy z opłatkiem naszą bratnią dłoń:
„Daj Boże…”

Jan Baliński „Kruk”

Harcerz R. P. Hilary Ciok

Zespół redakcyjny, Zeszyt 34

Z Pracy Zbiorowej – Albumu pamięci harcerzy „Kuźnicy” – „Odeszli na wieczną wartę”

Hilary Ciok. Żył lat 29.

Hilary Ciok. Żył lat 29.

Hilek, syn Romana i Zofii Zdanowicz urodził się 14 stycznia 1915 r. w Kielcach.Ojciec zmarł wcześnie, więc Hilarego wraz z dwojgiem młodszego rodzeństwa wychowywała matka przy pomocy najstarszego syna.  Hilary ukończył Gimnazjum św. Stanisława Kostki w Kielcach. Był bardzo przywiązany do Ziemi Kieleckiej, którą znał doskonale z licznych obozów i wędrówek. Z harcerstwem związany był od dziecka.  Przeszedł wszystkie stopnie wyszkolenia organizacyjnego i instruktorskiego – do Harcerza Rzeczypospolitej i Harcmistrza włącznie.  Wiele uwagi poświęcał pracy zuchowej. Był drużynowym, komendantem hufca, z-cą komendanta chorągwi. Lubił się uczyć i odznaczał się wielką pasją poznawczą oraz wytrwałością w pogłębianiu zainteresowań. Po maturze odbywa służbę wojskową w Szkole Podchorążych Piechoty w Przemyślu.W 1938 r. zostaje mianowany podporucznikiem rezerwy. Do wybuchu wojny kończy Akademię Nauk Politycznych w Warszawie oraz studiuje na Wydziale Prawa U.W. W czasie studiów jest bardzo aktywnym członkiem Kręgu Starszoharcerskiego „Kuźnica”.Uczestniczy w międzynarodowych zlotach harcerskich – w 1933 „Jambore Skautowe” w Godollo na Węgrzech, w 1935 w „Zlocie” w Spale, a w 1937 na obozie w Holandii. Utrzymuje też szeroką korespondencję ze skautami różnych krajów (zna poprawnie język niemiecki i francuski).

Czytaj dalej

Działalność SOE na Bałkanach Sytuacja polityczno – wojskowa

Henryk Myśliński „Mars”, Zeszyt 34

Wiosną 1941 r. Niemcy hitlerowskie dokonały kolejnego aktu agresji w Europie południowo-wschodniej. Bogactwa naturalne, położenie strategiczne Bułgarii, Grecji i Jugosławii stwarzały dogodne warunki do dalszego rozszerzenia wojny zaborczej w Europie, Azji i Afryce. Zajęcie dominującej pozycji na Półwyspie Bakańskim miało przynieść Niemcom możliwość wykorzystania zasobów ekonomicznych i ludzkich tych krajów do napaści na ZSRR oraz uzyskania dogodnej pozycji do uderzeń na komunikację i strategiczne obszary Wielkiej Brytanii w basenie Morza Śródziemnego, w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Wiele lat wcześniej III Rzesza przygotowała sobie, przez montowanie V Kolumny, działalność szpiegowską, front wewnętrzny, który został wykorzystany w chwili agresji. Na Węgrzech Niemcy mieli ponadto oparcie w części korpusu oficerskiego starszej generacji z okresu Austro-Węgierskiego, a w Rumunii w organizacji faszystowskiej „Żelazna Gwardia”, w Bułgarii zaś sprzyjał im król Borys z dynastii niemieckiej Sachsen-Coburg i jego reakcyjne otoczenie. W Jugosławi uzyskiwali poparcie w separatystycznych, szowinistycznych organizacjach, głównie w Utaszach gen. Ante Pavelicia. Najmniejsze możliwości mieli w Grecji, gdzie jedynie niektórzy wyżsi urzędnicy byli zwolennikami Niemiec.

Czytaj dalej

Uderzyć Niemcy w „…miękkie podbrzusze”… Bałkany (SOE)

Paweł Maria LIsiewicz, Zeszyt 34

Wielka Brytania – państwo kolonialne, opierając swoją potęgę na zdobytych koloniach – była zainteresowana basenem Morza Śródziemnego. Miała do niego klucz, gdyż panowała nad Cieśniną Gibraltarską i posiadała rozbudowane bazy na Malcie, Cyprze i w Aleksandrii, aż po Kanał Sueski. To zapewniało jej drogę do kolonii indyjskich oraz na Daleki Wschód. Aby utrzymać ten strategiczny szlak morski, należało zapewnić sobie wpływy w Grecji, położonej w południowej części Półwyspu Bałkańskiego. Chętnie widziałaby w tym łańcuchu baz Jugosławię oraz Dardanele, czego nie zdołała osiągnąć podczas I wojny światowej, a jeszcze chętniej – rozbudowanie głębokiego zaplecza bałkańskich wybrzeży przez rozciągniz27ęcie wpływów na Turcję, Węgry, Rumunię i dotarcie do doliny naddunajskiej po Austrię. Ten pomysł stanowił myśl przewodnią zamierzeń Churchilla.

Po upadku Francji Anglicy byli pochłonięci dylematem obrony własnej wyspy, bezpośrednio zagrożonej hitlerowską agresją, ale w kołach sztabowych począł dojrzewać zamysł działań zaczepnych. Zniweczyć próbę lądowania Niemców na brytyjskim brzegu – to tylko połowa sukcesu. Całkowite zwycięstwo wymagało inwazji na kontynent i pokonania Niemiec na ich własnym terytorium.

Czytaj dalej

Ostatnie boje na ziemi włoszczowskiej

Helena Zakrzewska ps. „Maria”, Zeszyt 34

W ostatnich dniach października 1944 r. oddziały Armii Krajowej we Włoszczowej stoczyły 4-dniowe walki z silnymi jednostkami Wehrmachtu i formacji policyjnych, które w ramach kolejnej operacji „Hubertuseinsatz” dążyły do opanowania sytuacji na zapleczu bliskiego już frontu i likwidacji oddziałów leśnych.  Była to ostatnia największa bitwa oddziałów partyzanckich Armii Krajowej z siłami okupanta.

27 października 1944 roku, 74 pp AK, noszący kryptonim „Chrobry”, dowodzony przez mjr. „Roztokę”  (Adam Szajna), w składzie I baon „Las” dowodzony przez por.” Marcina” (Mieczysław Tarchalski) w sile 438 ludzi i II baon „Wojna”, dowodzony przez kpt. „Przyboja” (Franciszek Pieniak) w sile 294 ludzi kwaterował w rejonie wsi Krzepin-Zagórcze. We wsi folwarku Krzepin stał baon „Las”, przy którym znajdowały się d-ctwa: pułku oraz 7 DP AK z oddziałami dyspozycyjnymi, plutonem zwiadu konnego i plutonem osłony radia.

Por. „Andrzej” (Florian Budniak) dowodził 2 kompanią „Buk” – liczącą 198 ludzi, pełniąc równocześnie funkcję z-cy dowódcy baonu „Las”. Kompania ta ubezpieczała północny odcinek zgrupowania, a placówki poszczególnych kompanii baonu zamykały drogi na miejscowości – Wałkonowy Górne, Zakrzew, Włoszczowę i Bebelino. Baon „Wojna” zajmował wieś Zagórcze i ubezpieczał od południa. 74 pp liczył 770 ludzi. W odległym o 4 km na południe Bałkowie kwaterował I baon 2 pp Leg., dowodzony przez kpt. „Nurta” (Eugeniusz Kaszyński), liczący ok. 300 ludzi.

Czytaj dalej

Partyzancki Oddział AK w Obwodzie Radomsko

Florian Budniak ps. "Andrzej", Zeszyt 34

Na czerwiec 1944 r. zaplanowano szereg akcji, które miał wykonać nasz oddział. W tym celu zarządziłem koncentrację wszystkich czterech plutonów do lasów położonych nad Pilicą, w rejon Krzętowa. 30 maja pluton „Robotnika” i pluton PPS dowodzony przez „Czarnego” udały się w rejon Radomska z zadaniem zniszczenia w nocy z 31 maja na 1 czerwca 1944 r. dwóch tartaków w Radomsku. Oddział ten miał zniszczyć siłownie i traki oraz spalić tartak „Reschopa” a uszkodzić tylko tartak Wünschego przy ulicy Piotrkowskiej, ponieważ znajdował się on w środku miasta i spalenie go groziłoby przeniesieniem się pożaru na dość gęsto zamieszkaną dzielnicę Radomska. Akcja ta została wykonana z powodzeniem, bez jakichkolwiek strat z naszej strony.

Por. „Robotnik” (Bolesław Skoczyński) z żołnierzami swego plutonu w lasach koło Radomska. W środku ppor. „Zapora” (Henryk Piasecki).

Por. „Robotnik” (Bolesław Skoczyński) z żołnierzami swego plutonu w lasach koło Radomska. W środku ppor. „Zapora” (Henryk Piasecki).

Czytaj dalej

Prof. mjr Florian Budniak leśnik, żołnierz, konspirator

Helena Budzyńska ps. „Wiatr”, Zeszyt 34

z48Prof. dr inż. Florian Budniak ps. “Borsuk”, “Andrzej” urodził się w 1910 roku w rodzinie leśników (ojciec był leśnikiem w Boroszewie koło Oleśna, dziadek długoletnim gajowym w Młyńsku koło Szamotuł). Po ukończeniu w 1933 r. studiów uniwersyteckich (na Wydziale Rolniczo-leśnym) w Poznaniu odbywa przeszkolenie dla oficerów rezerwy w dywizyjnej Szkole Podchorążych Artylerii we Włodzimierzu Wołyńskim a następnie praktykę w 17 pac (pułk artylerii ciężkiej) w Poznaniu. Po zakończeniu szkolenia wojskowego pracował jako adiunkt w Nadleśnictwach: Wronki, Sieraków i Wierzchlas.  Wykorzystując jego wiedzę wojskową i leśnika, Okręgowa Dyrekcja Lasów Państwowych i DOK V (Dowództwo Okręgu Korpusu) w Poznaniu oddelegowuje go w 1938 r. na wykładowcę w specjalnie organizowanym Kursie Przysposobienia Wojskowego Leśników (PWL). Celem tej organizacji było przygotowanie leśników do zadań, które miały być im przydzielone w czasie wojny, w szczególnych warunkach, jakie stwarza las.

Czytaj dalej

Brawurowa ucieczka

Zespół redakcyjny, Zeszyt 34

Dzień 29 listopada br. jest 60 rocznicą jednej z najbardziej spektakularnych akcji samo-uwolnienia się z kieleckiego więzienia grupy aresztowanych Polaków z wyrokami śmierci.

Akcję tę opisał w numerze 4/84 miesięcznika „Przemiany” Longin Kaczanowski na podstawie wspomnień inicjatora i dowódcy grupy uciekających z więzienia Stanisława Depczyńskiego. Rocznica tej ucieczki, o której wiadomość szerokim echem rozeszła się wówczas po kraju, a nawet dotarła do aliantów na Zachodzie, zobligowała Redakcję do ukazania tej akcji naszym Czytelnikom i podania z pewnymi skrótami jej przebiegu, opisanego przez p. L. Kaczanowskiego.

Pnąca się ostro w górę ślepa uliczka Zamkowa w centrum Kielc w czasie niemieckiej okupacji należała do najbardziej znanych w mieście dzięki znajdującemu się przy niej więzieniu. Niemcy niemal natychmiast po zajęciu Kielc we wrześniu 1939 r. włączyli więzienie w swój system sprawowania władzy w okupowanej Polsce. Początkowo w więziennych budynkach zorganizowano przejściowy obóz jeniecki dla polskich żołnierzy. Jeńców trzymano nie tylko wewnątrz budynków więziennych, ale również pod gołym niebem, na wolnych placach pomiędzy zabudowaniami. Warunki bytowania internowanych jeńców były straszne, bez jakiejkolwiek opieki sanitarnej (wśród jeńców byli także ranni), a wyżywienie prawie żadne, oparte wyłącznie o społeczną pomoc Polskiego Czerwonego Krzyża.

Czytaj dalej

Rozbrojenie Policji w Oksie

Eugeniusz Supernat, Zeszyt 34

W pierwszych dniach września 1943 r. węgleszyńscy żołnierze AK pod dowództwem Adama Wichra ps.”Góral” wspólnie z grupą NSZ Wiśnicz-Małogoszcz na czele z braćmi Zdebami i osławionymi już wówczas poznaniakami braćmi Albinami, którzy doskonale władali językiem niemieckim i często ubrani w mundury Wehrmachtu wprowadzali w błąd wroga, dokonali śmiałego i spektakularnego napadu na posterunek granatowej policji w Oksie pow. Jędrzejów. Oddział partyzancki liczył ogółem ponad 50 osób. Celem tej akcji było rozbrojenie 10-osobowej grupy policjantów dla dozbrojenia własnych oddziałów. Chodziło też o ostrzeżenie policjantów przed zbyt gorliwym wykonywaniem niemieckich zarządzeń, zwłaszcza przy ściąganiu kontyngentów od rolników.

Akcję szczegółowo przygotowali – dowódca plutonu Podobwodu „Las” w Węgleszynie Adam Wicher ps. „Góral“ i Józef Ciesek ps. „Marek”, którzy znali miejscową okolicę i zwyczaje policjantów. Posterunek policji w Oksie mieścił się na rynku w narożnym drewnianym domu, naprzeciw apteki.  Komendantem posterunku był przodownik Sikora. Akcję przeprowadzono wieczorem około godziny 22 –ej.  Zarekwirowanym w Węgleszynie wozem strażackim, którego kierowcą był Edward Chałaciński, żołnierze NSZ z placówki Małogoszcz dojechali pod Oksę, gdzie pozostawiono samochód. Po przyłączeniu się partyzantów z Węgleszyna cały oddział podzielony został na grupy, które bocznymi dróżkami przeszły na wyznaczone pozycje. Dwie grupy ubezpieczały drogi wylotowe do Jędrzejowa i Włoszczowy. Główne zadanie, rozbrojenie policjantów, przypadło żołnierzom NSZ z Małogoszczy. Kilku z nich było ubranych w niemieckie mundury, ażeby nie zostali rozpoznani przez policjantów. Do nich przydzielono z placówki AK Węgleszyn jedynie Mariana Rausa ps. „Nil” oraz Józefa Cieska ps. „Marek”. Ten ostatni znał osobiście wszystkich policjantów oraz rozkład atakowanego obiektu.

Czytaj dalej